Marek Kamiński specjalnie dla iwiesz24
Jakub Balicki: Czym dla Marka Kamińskiego są podróże?
Marek Kamiński: Podróże są dla mnie formą odkrywania czegoś w świecie i o sobie. Są jednak tylko formą a nie celem.
Czy może Pan powiedzieć, że podróże są dla każdego i nie ważny jest budżet?
Oczywiście, większość podróży np. do Meksyku odbyłem jako człowiek nie mający pracy. Wyjątkiem były sezonowe prace, np. zbieranie truskawek czy mycie szyb samochodom na stacji benzynowej.
Gdyby miał Pan powiedzieć o swojej dalekiej podróży za nieduże pieniądze to byłaby to…?
Podróż do Afryki, wprawdzie nie pamiętam dokładnie kwoty, ale nie była ona duża, popłynąłem wówczas statkiem do Maroka.
Z perspektywy czasu, która z wypraw była dla Pana najważniejsza?
Wyprawa z Jaśkiem Melą na oba bieguny ziemi.
Co Pana skłoniło do tej podróży?
Po prostu pomoc, której Jaś potrzebował.
Czy po tej wyprawie zaprzyjaźniliście się? Jaka to osoba?
Jaś jest przykładem tego, jaki niesamowity potencjał znajduje się w człowieku. Jest przykładem tego, że nie ma żadnych usprawiedliwień na to by nie spełniać swoich marzeń.
Jak według Pana pracować nad charakterem i wyrabiać w sobie fightera?
Nie wiem, czy jest to takie ważne by wyrabiać w sobie fightera, nie wiem również czy celem samym w sobie jest praca nad charakterem, ponieważ uważam, że warto w życiu być sobą. To nie jest tak że każdy musi pracować nad swoim charakterem, praca nad nim jest dla ludzi którzy mają taką potrzebę.
Czy inspiruje Pan młode pokolenie?
Jeżeli moje życie jest inspiracją dla kogoś to się bardzo z tego cieszę. To jest najlepsza rzecz jaką mogę w życiu zrobić.
Dlaczego po studiach w Warszawie wrócił Pan do Gdańska?
To moje rodzinne miasto, lepiej się tutaj czuję niż w Warszawie. Mam tutaj poczucie wolności, poza tym jest lepszy dostęp do natury. Morze jest dla mnie niesamowicie inspirującą przestrzenią. Tutaj się urodziłem, tutaj jest moje miejsce na ziemi. Gdybym miał do wyboru Gdańsk, Vancouver, Nowy Jork lub Warszawę, zawsze wybrałbym Gdańsk.
Dlaczego założył Pan fundację?
Zdobywając bieguny zrozumiałem, że nie warto zdobywać ich tylko dla siebie. Przy okazji każdej mojej wyprawy jest duże zainteresowanie ze strony mediów, dlatego uznałem, że warto zwrócić uwagę nie tylko na ten przysłowiowy biegun ale również na pomoc innym. Fundacja pomaga chorym dzieciom i młodzieży w pokonywaniu barier i realizacji ich marzeń. Misją fundacji jest inspirowanie ludzi, aby niemożliwe stało się możliwe i aby uwierzyli w siebie i zaczęli działać. Najważniejsze projekty Fundacji to wyprawa „Razem na bieguny”, „Klub Odkrywcy Dobra”, „Ekspedycja Wisła” w ramach projektu Szlak Wisły, „Klub Wypraw Dotykanie Świata”.
Założył Pan również Instytut Marka Kamińskiego, ostatnio wydaliście ‘Przygody Kapitana Hatterasa, jakie dalsze plany wydawnicze ?
Tak, zgadza się wydaliśmy ostatnio „Przygody Kapitana Hatterasa”. Napisałem również nową książkę pt.: ‘Wyprawa’, która jest poradnikiem życiowym, opowiada o tym jak zdobywać własne bieguny, czyli nie tylko te geograficzne ale również te codzienne. „Wyprawa” jest już w księgarniach. Pracuję również nad książką pt.: „Biegun” dla młodzieży. Instytut poza działalnością wydawniczą zajmuje się organizacją warsztatów i szkoleń biznesowych z zakresu motywacji, zarządzania kryzysem, planowania i osiągania celów.
W jaki sposób będąc człowiekiem spełnionym można wykrzesać w sobie ogień i motywację?
Dla mnie motywacją jest chęć poznawania świata. Mam dwójkę dzieci, chciałbym być razem z nimi. Bardziej mnie interesuje dzisiaj i to co będzie jutro niż zagłębianie się i powracanie do tego co było kiedyś. Każdy dzień zaczyna się od nowa.
W takim razie czy zgodzi się Pan ze słowami Jana Nowickiego, że lepiej zrobić jeden krok dzisiaj niż cofać się wstecz i rozpamiętywać przeszłość?
Jasne, że się zgodzę, w ogóle nie rozpamiętuję przeszłości. Jeżeli się cofam to tylko po to by czerpać doświadczenie na przyszłość. Gdy czytam swoje książki traktuję je jak czytelnik, przeżywam je na nowo.
Czy była osoba na której się Pan wzorował i była dla Pana inspiracją?
Byli to Rolad Amundsen, Fridtjof Nanesn i Jan Paweł II który również był wielkim podróżnikiem.
Czy ma Pan jakieś miejsce na świecie prócz Gdańska gdzie doładowuje Pan akumulatory?
Bardziej jestem przywiązany do ludzi niż do miejsc, także ważniejsze jest dla mnie z kim jestem niż w jakim miejscu. Jeśli miałbym szukać miejsca prócz Gdańska byłaby to rzeka Wisła, okolice Kazimierza, zamek nad Wisłą w Janowcu, plaża między Helem a Łebą są to miejsca gdzie można naładować akumulatory.
Czy jest jeszcze jakaś podróż marzenie, która spędza Panu sen z powiek?
Nie, jeżeli się budzę to bardziej z powodu dzieci, które są jeszcze małe.
Czy z perspektywy czasu rodzina zawsze była dla Pana sensem życia?
Oczywiście jest ona w centrum ale mnie zawsze interesowali ludzie. Moje wyprawy miały za zadanie być bliżej człowieka i jego spraw. Nigdy nie było tak, że sama podróż była/jest dla mnie celem samym w sobie. Bardziej mnie interesuje droga niż cel, bardziej interesuje mnie drugi człowiek i świat niż zaliczanie samych punktów. W tym sensie rodzina jest taką częścią świata.
Patrząc po swoich znajomych odnoszę wrażenie że Polacy są mało mobilni, zgodzi się Pan z tym?
Nie, Polaków spotykam na wszystkich kontynentach. Kiedyś podróże to była sprawa bardziej budżetu, paszportów (spraw administracyjnych). Uważam że Polacy są spragnieni świata jak każdy inny naród. Myślę, że te pewne schematy wynikają z lat komunistycznej niewoli niż z naszych tradycji. Gdy podróżowałem np. z Norwegami budziło w nich zdziwienie to, że wszędzie są Polacy zdolni do pomocy, niezależnie czy była to Australia, Boliwia czy Norwegia.
Czy faktycznie jest tak, że Polacy za granicą są bardziej chętni do pomocy? Z czego to może wynikać?
Myślę, że dla Polaków, którzy sami zaznali pewnej samotności ważny jest kontakt z drugim człowiekiem.
Czy Polacy są traktowani gorzej, jak turyści klasy B?
Nie wiem, osobiście nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Czytałem np. w Internecie o takich sytuacjach, jednak osobiście nie doznałem takiego traktowania. Dzięki Janowi Pawłowi II czy Lechowi Wałęsie zawsze spotykałem się z sympatią niż z jej brakiem.
Który z narodów według Pana ma największą kulturę podróżowania?
Osobiście podoba mi się kultura podróżowania Polaków. Polacy odcisnęli swoje ślady w historii odkrywania świata na wszystkich kontynentach od Antarktydy, przez Azję, Afrykę, Europę aż po Arktykę. Nasze dokonania w Himalajach, Andach czy Afryce są znaczące – na przykład Kazimierz Nowak, który przejechał rowerem Afrykę – muszą budzić podziw. Norwegowie być może są lepsi w podróżach polarnych, Amerykanie i Anglicy w podróżach naukowych. Jednak sztuka podróżowania z takim budżetem jakim dysponują Polacy może napawać dumą.
Marek Kamiński, 46 lat, gdański podróżnik, polarnik i biznesmen. Jest jedynym człowiekiem na świecie, który zdobył oba bieguny w ciągu jednego roku, bez jakiejkolwiek pomocy zewnętrznej. Za swoje osiągnięcia został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest założycielem Instytutu Marka Kamińskiego, Fundacji Marka Kamińskiego oraz firmy Invena. Ma w swoim dorobku dziesięć książek (jako autor lub współautor), właśnie ukazała się jego najnowsza książka pt.: „Wyprawa”, która jest poradnikiem życiowym, a jesienią książka dla młodzieży pt.: „Biegun”.
Blog Marka Kamińskiego: www.marekkaminski.com
zdjęcia: Internet








super gość i świetny podróżnik!!!
uwielbiam GO!!!
bardzoi miły i skromny człowiek
Duży szacunek za to co robi!!!
super podróżnik super człowiek
Szkoda że Pan Marek nie był ambasadorem Gdańsk ESK 2016 może byśmy wygrali!!