Odpowiedzialność sędziów
Odpowiedzialność sędziów za czyny sprzeczne z etyką zawodową popełnione w czasach PRL’u
Na wstępie chciałbym przede wszystkim zdefiniować pojęcie, którym mam posługiwać się w mojej pracy czyli pojęcie „odpowiedzialności”.
Bo czymże ono jest? Słownik encyklopedyczny Gazety Wyborczej definiuje odpowiedzialność jako: „Stan gotowości doświadczania efektów własnych kreacji”. To potoczne rozumienie odpowiedzialności, sprowadza się do odpowiedzialności „za to co robisz”. W rzeczywistości na odpowiedzialność, składa się doświadczanie skutków tego co zrobisz plus skutków tego od zrobienia czego się powstrzymasz. „Odpowiedzialny za … ” = „Winny”. Nie ma odpowiedzialności za … – ODPOWIEDZIALNOŚĆ jest z tytułu …
Słownik PWN’u z kolei definiuje odpowiedzialność jako:
1. obowiązek moralny lub prawny odpowiadania za swoje lub czyjeś czyny
oraz
2. przyjęcie na siebie obowiązku zadbania o kogoś lub o coś
Dzieli również odpowiedzialność na:
• odpowiedzialność cywilną czyli obowiązek wynagrodzenia wyrządzonej komuś szkody lub straty
• odpowiedzialność dyscyplinarną czyli odpowiadanie przez pracownika przed organem dyscyplinarnym w razie poważnego naruszenia obowiązków; również: konieczność odpowiadania przez członka stowarzyszenia za naruszenie przepisów statutowych
• odpowiedzialność karną, sądową czyli obowiązek odpowiadania przed sądem za czyn przestępczy
• odpowiedzialność służbową czyli konieczność odpowiadania przez pracownika przed przełożonym za naruszenie obowiązków służbowych
• spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością czyli spółkę, w której odpowiedzialność finansowa wspólników jest ograniczona do wysokości wniesionych przez nich wkładów
Odpowiedzialność, którą będę próbował poddać gruntownej analizie jest odpowiedzialnością sędziów za czyny sprzeczne z etyką zawodową popełnione w czasach PRL’u regulowane przez Ustawę o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej. Jak zauważa prof. Strzembosz z dniem 31 grudnia 2002 roku wygasła możliwość składania wniosków o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej. Wynika to z wyżej wskazanej ustawy, która to w Art. 1. 1. mówi iż: „Wobec sędziego, który w latach 1944-1989, orzekając w procesach będących formą represji za działalność niepodległościową, polityczną, obronę praw człowieka lub korzystanie z podstawowych praw człowieka, sprzeniewierzył się niezawisłości sędziowskiej, nie stosuje się, do dnia 31 grudnia 2002 r., przepisów o przedawnieniu w postępowaniu dyscyplinarnym dotyczącym sędziów”. Chociaż wszczęte przed tą datą postępowania dyscyplinarne będą dalej się toczyć co wynika z Art. 1.2. „Postępowanie w sprawach o, których mowa w ust. 1, wszczęte przed dniem 31 grudnia 2002 r., toczy się do czasu jego prawomocnego zakończenia”, niemniej ustawa epizodyczna z dnia 3 grudnia 1998 r., która uchyliła przedawnienie przewinień dyscyplinarnych sędziów, którzy przed 1990 r., orzekając w procesach będących formą represji za działalność niepodległościową a także polityczną oraz obronę praw człowieka lub też korzystanie z podstawowych praw człowieka, sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej, utraciła już swoją moc bowiem przedawnienie powyższych przewinień stało się niewzruszalne. Wydaje się, iż pojęcie niezawisłości sędziowskiej powinno być również na gruncie tej pracy przynajmniej w sposób ogólny poddane wyjaśnieniu. Niezawisłość sędziowska definiowana jest jako konstytucyjna zasada wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z którą sędzia rozstrzygając sprawę podlega wyłącznie Konstytucji i ustawom, nie podlega żadnym naciskom i żadnym zależnościom z zewnątrz, szczególnie ze strony władzy wykonawczej. Niezawisłość jest niezależnością sędziego w orzekaniu, nie oznacza natomiast braku podporządkowania służbowego. Wymaga jednakże aby kontrola prawidłowości orzeczenia należała wyłącznie do innego sądu i odbywała się w trybie określonym prawem . Według Trybunału Konstytucyjnego na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:
• bezstronność w stosunku do uczestników postępowania,
• niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
• samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych,
• niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
• wewnętrzna niezależność sędziego.
Dbałość o niezawisłość sędziów i niezależność sądów uzasadnia się interesem ogółu społeczeństwa. Ma ona zapewniać stabilność w wykonywaniu funkcji wymiaru sprawiedliwości bez względu na zmiany, jakie mogą zachodzić w organach władzy ustawodawczej i wykonawczej. Nasuwa się wątpliwość czy przed rokiem 1990, a więc w latach w, których głoszono zasadę jednolitości władzy państwowej a także na najwyższych szczeblach władzy, również sądowniczej, traktowano sędziów jako zobowiązanych by podporządkować się dyrektywom najwyższych organów reprezentujących interesy partii (praktyka pokazywała, że również lokalnych), nakazano im również ustawowo służyć określonemu ustrojowi politycznemu, można było wymagać od nich pod sankcjami postępowania dyscyplinarnego – przestrzegania obowiązku zachowania w orzekaniu niezawisłości w stosunku do swych zwierzchników, organów partyjnych i innych czynników politycznych (np. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego czy też Komitetu Obrony Kraju). Nasuwa się tutaj kwestia, którą należy rozpatrywać zarówno na płaszczyźnie prawnej jak i tej drugiej czyli moralnej. Problem moralny unaoczniają nam procesy norymberskie, które są przekonywającym i wystarczającym dowodem na to, że określone zachowania są przestępstwami, nieważne czy są zakazane w danym państwie przez ustawę karną w czasie gdy były dokonywane. Analogicznie sytuacja dotyczy tzw. odpowiedzialności za mur, czyli procesów strzelców przy Murze Berlińskim. Jak pisze J. Zajadło problem rozrachunku z komunistyczną przeszłością wzbudził w zjednoczonych Niemczech gwałtowne kontrowersje. Debatę publiczną zdominowała przede wszystkim kwestia wymierzenia kary osobom odpowiedzialnym za powstanie i funkcjonowanie szczególnego reżimu panującego na granicach NRD. Wyroki, które zapadły w owym czasie, w trakcie procesów tzw. „strzelców przy Murze Berlińskim” usatysfakcjonowały nielicznych. Warto przytoczyć wypowiedź znanej niemieckiej malarki, w latach osiemdziesiątych działaczki NRD-owskiej opozycji demokratycznej Barber Bohley, która powiedziała: „oczekiwaliśmy sprawiedliwości, a otrzymaliśmy państwo prawa”. Owa bardzo smutna i gorzka konstatacja zmusza do refleksji. Bowiem czy pomiędzy materialnie pojętą sprawiedliwością a formalnymi wymogami państwa prawa rzeczywiście istnieje nieprzezwyciężona sprzeczność? Czy młody enerdowski żołnierz powinien być traktowany jako współuczestnik systemu bezprawia, czy też raczej należy uznać go za ofiarę zbrodniczej indoktrynacji? Co należy zrobić by uniknąć sytuacji, w której głównymi beneficjentami ochrony praw człowieka stały się nagle osoby, które w przeszłości rażąco te prawa łamały? Co należy zrobić by we właściwym kierunku rozwijać prawo na poziomie krajowym i międzynarodowym, by sprostało ono wyzwaniom okresu transformacji, ich oczekiwaniom a równocześnie nie wpadło w pułapkę własnych ograniczeń? Wydaje się, że w obydwu przypadkach zarówno w: procesach norymberskich jak i procesach strzelców przy Murze Berlińskim zakaz retroaktywności nie obowiązuje. W odczuciu prof. Strzembosza co więcej nie możemy tutaj mówić o retroaktywności, gdyż każdy człowiek musi liczyć się z takimi zakazami prawa naturalnego, jak np. zakaz dokonywania zabójstw. Dlatego również zabójstwa tzw. sądowe bez wątpienia podlegają represji prawnokarnej na zasadach ogólnych. Sędziowie, którzy orzekali w Polsce po II wojnie światowej znali stanowisko Trybunału Norymberskiego oraz potępiali w sposób jednoznaczny i stanowczy orzecznictwo sądownictwa nazistowskiego. Dlatego też w każdym wypadku zabójstwa sądowego wszczęcie wobec sędziego, który dopuścił się takiego czynu, postępowania karnego jest w sposób oczywisty uprawnione tym bardziej postępowania dyscyplinarnego. Jednakowoż takie postępowanie dyscyplinarne należy do rzadkości z racji tego, iż sędziowie sądów wojskowych orzekający w okresie stalinowskim w większości wypadków już nie żyją. Oczywiste jest również uznanie za niedopuszczalne skazywanie oskarżonych bez udowodnienia im zarzucanych czynów albo na podstawie sfingowanych dowodów, gdy sędzia zdaje sobie sprawę z ich fałszywości. Podobna jest sytuacja, w której sędzia niesprawiedliwie orzeka wydając wyrok pod naciskiem z zewnątrz przy czym stopień naganności należy rozpatrywać pod kątem stopni nacisku i konsekwencji nie poddania się im przez sędziego. Również sytuacja w której sędzia skazuje na karę zbyt surową nieadekwatną do ciężaru gatunkowego popełnionego czynu czy też stopnia zawinienia czyniąc to pod wpływem chęci przypodobania się władzy a nie z tytułu przesłanek wynikających z aprobowanej przez niego polityki kryminalnej. Warto dodać, że sprawą dyskusyjną i sporną jest zagadnienie czy i w jakich wypadkach można powoływać się na kontratyp stanu wyższej konieczności, który ma swój odpowiednik w sferze moralności , wydaje się że poważne zagrożenie dla życia albo wolności sędziego może być okolicznością łagodzącą. Należałoby sobie zatem zadać pytanie czy polscy sędziowie orzekali za rządów norm prawnych zobowiązujących ich do zachowania niezawisłości i bezstronności, jeżeli z mocy prawa byli zobowiązani do przestrzegania interesów Polski Ludowej, które to były podstawowym kryterium prawidłowości wydawanych przez nich wyroków. Ustawa z dnia 20 lipca 1950 r. o zmianie prawa ustrojów sądów powszechnych, która nowelizowała prawo z 1928 r. stanowiła w nowym art. 57, że na stanowisku sędziego może być mianowana tylko taka osoba, która daje należytą rękojmię wykonywania obowiązków sędziego w Polsce Ludowej. Równocześnie stwierdzono w art. 76, że sędzia (ławnik) jest zobowiązany wiernie służyć Polsce Ludowej i orzekać zgodnie z interesem Polski Ludowej. Sformułowania podobne zostały powtórzone w kolejnej nowelizacji u.s.p. z dnia 17 listopada 1964 r., art. 50 „na stanowisko sędziego może być powołany ten kto daje rękojmię należytego wykonywania obowiązków sędziego w Polsce Ludowej” i w nowym prawie o ustroju sądów powszechnych z dnia 20 czerwca 1985 r., art. 53 „na stanowisko sędziego może być powoływany ten, kto daje rękojmię należytego wykonywania obowiązków sędziego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. Jednak równocześnie te same ustawy stwierdzały wyraźnie, że sędzia ma przestrzegać zasad praworządności ludowej i sprawiedliwość wymierzać bezstronnie o czym mówi art. 76 ustawy z 1950 r. Wszystkie trzy ustawy zawierały przepis recypowany z prawa 1928 r., iż sędzia w sprawowaniu swego urzędu jest niezawisły podlegając jedynie ustawom. Trzeba dodać, że ustawy z 1964 r. i 1985 r. podczas ślubowania sędziowskiego zobowiązywały sędziów do bezstronnego wymierzania sprawiedliwości, według własnego sumienia i zgodnie z przepisami prawa. Wydaje się, iż każdy sędzia, który miał w sposób wierny pełnić służbę wobec państwa mógł w sposób uczciwy godzić własną bezstronność i podleganie ustawom z orzekaniem zgodnym według własnego sumienia. Warto dodać, iż w okresie tym kazano mu odbywać obowiązkowe szkolenia, gdzie zapewne poddawano go procesowi uświadamiania a także mniejszej lub większej indoktrynacji niemniej stosunek do podstawowych norm moralnych mógł pozostać niezmieniony co leżało tylko i wyłącznie w gestii samego zainteresowanego sędziego. Zatem nasuwa się wniosek , iż przed 1990 r. sędziowie również byli zobowiązani przestrzegać zasad praworządności a do ich obowiązków należało również strzeżenie niezawisłości w orzekaniu. Problem stanowi natomiast jednoznaczna ocena dotycząca zasady niezawisłości sędziów, czy w ogóle istniała ona w sądownictwie wojskowym, w szczególności jeżeli chodzi o strukturę Wojskowych Sądów Rejonowych? Owe sądy utworzone bez jakiejkolwiek podstawy prawnej, miały mieścić się w strukturze resortu bezpieczeństwa publicznego i tylko ze względów personalnych i finansowych znalazły się w resorcie obrony narodowej. Chociaż znajdowali się tam ludzie, gruntownie wykształceni, głównie skupiali się oni nie na wymierzaniu sprawiedliwości a na eliminowaniu rzeczywistych i domniemanych wrogów systemu. Dodać należy, że wyroki ferowane przez sądy i ich treść w najważniejszych sprawach politycznych wyznaczane były przez Biuro Polityczne PPR czy też inne instancje partyjne, kierownictwo tych sądów natomiast częstokroć składało się z oficerów radzieckich. W owych czasach naruszenie obowiązującej procedury nawet co do składu orzekającego było czymś powszechnym i nagminnym. Sytuacje takie miały miejsce w tym okresie w całym systemie wojskowym. Siłą rzeczy zatem w ustawie z dnia 17 grudnia 1997 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw uznało zajmowanie stanowisk o charakterze represyjnym za równorzędne z pracą w NKWD, SB czy też UB co automatycznie, chociaż wprawdzie na podstawie uchwały Krajowej Rady Sądownictwa pozbawiało sędziego o takiej przeszłości statutu sędziego w stanie spoczynku o czym mówi Art. 8. 1., który brzmi następująco: „Sędziowie w stanie spoczynku i prokuratorzy w stanie spoczynku, którzy pełnili służbę lub pracowali w organach albo komórkach organizacyjnych wymienionych w art. 7 ust. 1 punkty 1-4 tj.:
1) sędziów i prokuratorów, którzy w okresie od września 1939 r. do końca 1956 r. służyli w formacji Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (NKWD) lub innych organach represji Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR), działających przeciwko Narodowi i Państwu Polskiemu,
2) sędziów i prokuratorów, którzy w latach 1944-1956 byli zatrudnieni, pełnili służbę lub funkcję w strukturach Urzędów Bezpieczeństwa, Służby Bezpieczeństwa i Informacji Wojskowej, a także w nadzorujących je komórkach jednostek zwierzchnich, związanych ze stosowaniem represji wobec osób działających na rzecz suwerenności i niepodległości Państwa Polskiego,
3) sędziów i prokuratorów, którzy w latach 1944-1956 byli zatrudnieni w sądach wojskowych lub w prokuraturze wojskowej – w jednostkach organizacyjnych albo na stanowiskach związanych ze stosowaniem represji wobec osób działających na rzecz suwerenności i niepodległości Państwa Polskiego,
4) sędziów sądów powszechnych, którzy w latach 1944-1956 byli zatrudnieni w wyspecjalizowanych komórkach organizacyjnych stosujących represje za działalność niepodległościową, polityczną lub obronę praw człowieka (sekcjach i wydziałach spraw tajnych, wydziałach doraźnych) lub złożyli fałszywe oświadczenia dotyczące pracy, służby lub współpracy z organami, o których mowa w art. 2 ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944-1990 osób pełniących funkcje publiczne, tracą prawo do stanu spoczynku i uposażenia w stanie spoczynku. Wprawdzie trudno zakładać, że sędzia taki może nadal orzekać, ale po przejściu w stan spoczynku zostanie tego przywileju pozbawiony i usunięty z korpusu sędziowskiego.
Odrębnym, niemniej jednak bardzo istotnym problemem jest wydawanie orzeczeń skazujących na podstawie przepisów prawa, godzących w podstawowe prawa człowieka jak i wolności obywatelskie. Istnieć mogą sytuacje w których sędzia będzie próbował tłumaczyć swoją decyzję posłuszeństwem wobec obowiązującego prawa nawet jeżeli jest to prawo złe i niegodziwe chociaż wydane przez organ do tego uprawniony. Takie tłumaczenie w świetle prawa norymberskiego, nie może być przyjęte, gdyż tam przez społeczność międzynarodową potępiono łamanie elementarnych uprawnień wobec każdego chociażby i wroga. Zatem zbrodnie nazistowskie jak i wyroki wydawane prze sędziów „ludowych” nie mogą być w żadnym wypadku usprawiedliwione. M. Safjan twierdzi, że nie każde prawo musi być dobre zatem etycznie wrażliwy sędzia nie może się podporządkować każdemu prawu. Istnieje pewien próg systemu prawa poniżej, którego mamy do czynienia z zaprzeczeniem samej podstawowej idei praw poprzez naruszenie podstawowych zasad i wartości. Dlatego żaden uczciwy sędzia takiego prawa nie może wykonywać. Ustawa z dnia 3 grudnia 1998 r. o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej nie odnosi się do zbrodni sądowych w tym do świadomego skazywania bez dowodów winy, czy też na podstawie sfałszowanych dowodów, gdyż takie postępowanie w sprawach politycznych będzie zwykle powodować odpowiedzialność karną, a tylko dodatkowo w wyroku skazującym będzie zastosowany środek karny w postaci pozbawienia prawa wykonywania zawodu sędziego.
Warto dodać, że odpowiedzialność dyscyplinarna nie grozi za sam udział w procesach, ale za sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej przy orzekaniu bowiem jest to równoznaczne z bardzo poważnym uchybieniem podstawowym zasadom funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Zasada niezawisłości łączy się również z zachowaniem przez sędziego bezstronności co również mogłoby być przez sędziów tamtego systemu naruszane poprzez m.in. dostosowanie treści wydawanych orzeczeń do sugestii czy poleceń przekazywanych sędziemu z zewnątrz, już to do antycypowania tych sugestii z myślą o wypływających z tego korzyściach. Może to prowadzić do pojawienia się zjawiska sędziego „dyspozycyjnego” co siłą rzeczy wyklucza możliwość wymierzania sprawiedliwości. Wydaje się, iż za naruszenie należy również uznać sytuacje w, której sędzia podporządkował prawne treści wydawanych przez siebie orzeczeń swym poglądom politycznym czy też preferencjom ideologicznym. Sędzia zatem nie jest bezwolnym narzędziem w rękach systemu. Jeżeli poddany jest presji represjonowania za czyny będące podstawową realizacją praw ludzkich i wolności obywatelskich, to powinien orzec zgodnie ze swoim sumieniem lub ustąpić z urzędu. Oczywiście ciężko jest wyobrazić sobie każdego sędziego gotowego do podjęcia takowej heroicznej decyzji i walki ze złym systemem zatem sędzia jeżeli nie jest w stanie czy też nie chce ustąpić ze stanowiska powinien przynajmniej walczyć o zminimalizowanie sankcji w każdy dostępny mu sposób. Bowiem sędzia to osoba, która powinna kierować się przede wszystkim zasadami sprawiedliwości i obiektywizmu w orzekaniu. Zatem będzie musiał wziąć pod uwagę bezinteresowność działań oskarżonego, brak spowodowania przez niego szkód materialnych czy też dążenie do zminimalizowania ich z motywów humanitarnych itp. Trzeba powiedzieć jasno, że w takich wypadkach wyrok nie może być surowy nawet jeżeli ustawodawca domaga się by takim był. Tym bowiem przejawia się specyfika zawodu sędziego, iż powinien być on bezstronnym wobec oskarżonego, a równocześnie samodzielny wobec innych władz, niezależny od wpływów zewnętrznych na koniec powinien być również niezależny od własnych poglądów i preferencji politycznych.
Ustawa z 1998 r. weszła w życie w dniu 26 stycznia 1999 r. W pierwszym okresie do Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Najwyższym wpłynęło 30 spraw, 27 spraw dotyczyło 48 sędziów, którzy znajdowali się w stanie spoczynku, spośród sędziów objętych wnioskami tylko jedna osoba nie była sędzią karnym, była to sędzia orzekająca w sprawach ze stosunku pracy. Postępowanie ostatecznie mogło toczyć się wobec 3 sędziów, gdyż 41 sędziów już na samym początku zostało uwolnionych od zarzutów. W przypadku pozostałych spraw Sąd Dyscyplinarny podjął uchwałę odmawiającą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, postanowił wszcząć postępowanie tylko wobec jednego sędziego. Statystyki mogą być niewątpliwie szokujące gdy uświadomimy sobie, iż w tym okresie czasu zdarzały się wypadki sędziów, którzy sprzeniewierzali się zasadzie niezawisłości o czym doskonale wiedziano w samym środowisku. Trudno bowiem przyjąć, że w okresach historycznych pełnych dramatycznych napięć, w państwie dyktatorskim i autokratycznym w którym de facto istniało jednowładztwo w postaci partii nie znajdą się osoby, które ulegną. Wydaje się zatem, iż taki obrót sprawy w postaci braku pociągnięcia do odpowiedzialności sędziów może niepokoić, ale czy na pewno? Niedawna decyzja sędziów Sądu Najwyższego o nie uchyleniu immunitetu emerytowanemu sędziemu z lat 80., któremu IPN chciał postawić zarzuty, jest bezpośrednią konsekwencją uchwały sędziów z 20 grudnia 2007 roku. Uchwała ta bowiem zwalnia z odpowiedzialności sędziów, którzy w grudniu 1981 roku stosowali dekret o stanie wojennym, wiedząc, że jest to dekret retroaktywny, czyli uznający za przestępstwa czyny – tj. działalność związkową – które w momencie ich popełnienia przestępstwami nie były. Uchwała ta została wpisana do księgi zasad prawnych. Formalnie oznacza tyle, że wszystkie inne składy sądzące są nią na przyszłość związane. Dekret o stanie wojennym wszedł w życie z dniem ogłoszenia z mocą od dnia uchwalenia. W związku z tym, mimo że został opublikowany później (około 17 grudnia), sędziowie gorliwie stosowali go do czynów popełnionych już po 12 grudnia, kiedy – co ma tu znaczenie kluczowe i jest najważniejsze – odbywało się najwięcej strajków przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Pytanie, które wówczas powstało, które zresztą jest aktualne po dzień dzisiejszy, brzmi następująco a mianowicie: czy można kogoś skazać na podstawie przepisu, który dzisiejszy legalny czyn za tydzień uzna już za przestępstwo?
Na przeszkodzie takiemu stosowaniu prawa stoi zasada wynikająca z samej jego istoty. Od czasów rzymskich nierozerwalnie związana jest ona z prawem – lex retro non agit, mówiąca wprost, że nie można stosować prawa, które nie istniało w chwili popełnienia czynu. Tragicznym i strasznym zarazem paradoksem tej sprawy jest zaś to, że sędziowie Sądu Najwyższego stwierdzili, iż sędziowie orzekający w stanie wojennym nie byli wówczas zwolnieni z obowiązku stosowania przepisów uznających za przestępstwa czyny, które w momencie ich popełnienia przestępstwami nie były. W stwierdzeniu tym zawarte jest domniemanie, że wręcz spoczywał na nich obowiązek stosowania tych przepisów. Otóż jest wręcz odwrotnie: mieli obowiązek niestosowania czegoś, co prawem w owym okresie czasu nie było. Narusza to bowiem podstawową zasadę prawa, a mianowicie nullum crimen sine lege poenali anteriori, czyli: nie ma przestępstwa bez ustawy obowiązującej w czasie jego popełnienia. Jeśli uznamy, że sąd nie był zwolniony z obowiązku stosowania przepisów retroaktywnych (sic!), to tym samym wyrażamy zgodę na to, że sędzia może ferować wyroki i orzekać na podstawie czegoś, co prawem po prostu nie jest. Należy też pamiętać, że na samym początku posługiwali się maszynopisami dostarczonymi przez posłańca, gdyż Dziennik Ustaw jeszcze nie istniał. Został wydrukowany 17 grudnia, a do niektórych miast dostarczano go dopiero w styczniu 1982 r.
Ponadto warto przypomnieć, że sędziowie, wydając wyroki tuż po ogłoszeniu stanu wojennego, opierali się na twierdzeniu, że sprawcy czynów karalnych dowiedzieli się o wprowadzeniu dekretu o stanie wojennym za pośrednictwem środków masowego przekazu, zwłaszcza telewizji. Taka informacja oczywistym jest, że nie ma żadnej mocy prawnej. Ustawa bowiem nabiera mocy prawnej dopiero, kiedy zostaje właściwie ogłoszona, czyli opublikowana w Dzienniku Ustaw. Niestety, uchwała Sądu Najwyższego z 20 grudnia 2007 usankcjonowała tego rodzaju stanowisko. Wpisana do księgi zasad prawnych uchwała będzie stanowiła wiążącą podstawę umorzenia postępowań dyscyplinarnych w stosunku do kilkunastu sędziów i prokuratorów. Jednak nawet gdyby takiego rodzaju stanowisko przyjąć za słuszne czy też ściślej mówiąc obowiązujące, sędziowie ci nadal mogliby i powinni odpowiadać za swoje wyroki. Przede wszystkim powinni odpowiadać za to, że orzekali na podstawie dekretu o stanie wojennym, który nawet w świetle obowiązującego wówczas „prawa” został uchwalony w sposób nielegalny.
Dlaczego?
Rada Państwa bowiem nie miała prawa takiego dekretu uchwalić, ponieważ, według ówczesnej konstytucji Rada Państwa mogła uchwalić tego rodzaju akt ustawodawczy tylko wtedy, gdyby nie obradował Sejm. Jednak Sejm obradował. Można tutaj zatem pokusić się o stwierdzenie, iż był to zatem swego rodzaju zamach stanu. Ówcześni sędziowie powinni zaś zdawać sobie sprawę z tego, że nie kwestionując jego legalności, sami w tym zamachu stanu poniekąd uczestniczą stając się równocześnie wykonawcami ustawowego bezprawia. Wykonawcami, którzy przechodząc na „stronę cienia”, stracili prawo do nazywania ich sędziami.
Podsumowując, wyrażam pogląd, iż jednoznaczna ocena i pociąganie do odpowiedzialności sędziów, którzy dopuścili się czynów niezgodnych z etyką wykonywanego zawodu w okresie państwa totalitarnego jest zadaniem trudnym i nastręczać może wiele wątpliwości. Mając na uwadze zwykłe ludzkie sprawy tj. fakty, iż każdy z tych sędziów miał swoją rodzinę, której musiał zabezpieczyć środki utrzymania, był podatny na naciski, presje, tak po ludzku odczuwał bojaźń przed utratą pracy, zmarginalizowania jego osoby, problemów zawodowych żony, dzieci czy innych bliskich osób, można próbować zrozumieć sędziów którzy swoimi działaniami w wymiarze sprawiedliwości sprzeniewierzali się swemu powołaniu. Oczywiście nie może to stanowić usprawiedliwienia dla ich działań i konsekwencji tych działań dla innych obywateli mających konstytucyjne uprawnienia do sprawiedliwych wyroków. Sędziowie ci powinni zostać w jakiś sposób napiętnowani, ich czyny winny zostać jednoznacznie negatywnie ocenione również dla wypełnienia poczucia zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Czyny te, w moim przekonaniu, winny być osądzone zgodnie z ich ciężarem gatunkowym przez prawo karne, dyscyplinarne czy też moralne oczywiście przy zastosowaniu indywidualnej oceny w stosunku do każdego sprawcy.
Jakub T. Balicki
Literatura:
1. Encyklopedia Gazety Wyborczej, Tom XII, Warszawa 2001, s. 343.
2. Kochanowski J., Sędziwie po ciemnej stronie mocy, Prawica.net, 16.02.2008.
3. Obwieszczenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 5 lutego 1964 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu prawa o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. 1964, nr. 6, poz. 40.
4. Słownik wyrazów obcych PWN, Warszawa 1995, s. 345.
5. Strzembosz A., Odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów za sprzeniewierzenie się niezawisłości sędziowskiej w latach 1944-1989, Prawo i Godność, Lublin 2003, s. 284.
4. Ustawa z dnia 20 lipca 1950 r. o zmianie prawa o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. 1950, nr. 38, poz. 347.
5. Ustawa z dnia 20 czerwca 1985 r. prawo o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. 1985, nr. 31, poz. 137.
6. Ustawa o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, którzy w latach 1944-1989 sprzeniewierzyli się niezawisłości sędziowskiej, Dz. U. 1999, nr 1, poz. 1.
7. Ustawa z dnia 13 kwietnia 2007 r o zmianie ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów i ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, Dz. U Nr 83, poz. 561.
8. Wyrok z dnia 24 czerwca 1998 r. sygn. K. 3/98, OTK ZU 4/1998, s. 334.
9. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 14 kwietnia 1999 r. sygn. K. 8/99, OTK ZU 1999/3 poz. 41.
10. Zajadło J., Odpowiedzialność za mur. Procesy strzelców przy murze berlińskim., Wyd. Arche s.c., Gdańsk 2003.









Najnowsze komentarze