Ten Typ Mes specjalnie dla iwiesz24

kwi 28, 11 Ten Typ Mes specjalnie dla iwiesz24

Jakub Balicki: Chcielibyśmy się spytać o Twoją najnowszą płytę czyli „Kandydatów na szaleńców”, czym nas zaskoczysz, co nowego usłyszymy?

Ten Typ Mes: Zaskakujący brzmieniowo będzie dubstep i drum n base, w nie za dużych dawkach ale jednak, chciałem podziękować z tego miejsca Adamowi Peterowi, producentowi, który poprowadził mnie za rękę przez te brzmienia, o których nie wiedziałem za wiele. Jest też kawałek punkrockowy z Lunaticsami pt. „Zegar tyka”. Teksty są głównie wynikiem moich przeżyć z roku 2010. Mało, że w historii Polski, ale też moim prywatnym życiu był to bardzo dziwny rok.

Marta Sobocińska: Jak pracowało Ci się nad albumem?

Praca w studiu w domu jest czystą przyjemnością. Uwielbiam tworzyć kawałki, chodzić po domu, powtarzać wersy, nucić melodie. To kolejny album nagrany u mnie w domu, nie wyobrażam sobie innego trybu pracy niż ten.

Kogo na nim gościsz?

Wdowę, Piha, Stasiaka, Zeusa… jednak głównie są to moje wokalne popisy. Jeśli nie daję rady to wspomaga mnie Magda Grochowska, Flow i Piotr Pacak. Pomógł mi on w bardzo istotny sposób, miałem cały refren do zaśpiewania i brakowało mi jednego dźwięku, który właśnie Piotrek dośpiewał. Było to tylko jedno słowo, ale wpływało na cały utwór.

J.B.: Zapraszając gości, oprócz tradycyjnego rapowania coraz więcej śpiewasz, czy eksplorujesz nowe rejony?

Opanowałem bardzo wiele stylów rapowania, nie muszę się tu silić na fałszywą skromność. Rapuję od 15 roku życia, mam 28 lat, więc w tym czasie zdążyłem się wiele nauczyć. Mogę rapować w dowolny sposób o dowolnej porze, ale śpiewanie jest wyzwaniem. Zastanawiam się czy po roku treningu uda mi się zaśpiewać np. jak artysta X. Nie zawsze mi to wychodzi, ale zawsze potem powstają nowe wersje mojego flow, jest to coś, co mnie interesuje, a nie nagrywanie cały czas tej samej płyty.

M.S.: Czy uczęszczasz na lekcje śpiewu?

Nie. Nie miałem żadnego nauczyciela i na razie nie chcę. Uczę się sam, rozmawiam z różnymi wokalistami, wokalistkami, które czasem przekazują mi ciekawe patenty.

J.B.: Konsekwentnie od „Zamachu na przeciętność” rozbierasz się na czynniki pierwsze. Z czego to wynika?

Mój emocjonalny ekshibicjonizm, wynika z tego że jestem również słuchaczem, nie tylko twórcą muzyki. Irytuje mnie brak szczerości w tekstach polskich jako takich, pełnych ogólników, które nic nie wnoszą. Ciągła szczerość, emocjonalne wstawki, jest to towar deficytowy, dlatego za wszelką cenę będę promował swoje podejście do pisania tekstów.

Na kanwie teledysku „Pamiętasz jak” wydaje się, że nasi polscy raperzy są syci. Czy kiedykolwiek przypuszczałeś, że ze swojej pasji, zajawki uda Ci się wyżyć, że w rubrykę zawód będziesz wpisywał artysta?

Absolutnie tak. Nigdy nie chciałem by muzyka była tylko moim hobby. Chciałem by był to mój zawód i chciałem być w tym najlepszy, bądź być w tej pierwszej lidze. Nie wchodziło w grę robienie tego „po godzinach”.

W jednym z wywiadów Tede powiedział, że na polskiej scenie hip-hopowej zostali już tylko prawdziwi gracze. Jakie przymioty charakteru zatem spowodowały, że jesteś w tym miejscu, musisz mieć chyba wszystko poukładane w głowie, sukces nie berze się tylko z tego, że coś nagrasz?

Muszę się trochę z Tobą nie zgodzić. Myślę, że mam bardzo nie poukładane w głowie i wciąż szukam właściwych rozwiązań. Dużo elementów mojego życia jest mocno niedopracowanych i muzyka jest jedną z tych niewielu  rzeczy, których jestem na maksa pewien. Choćby było 600 negatywnych komentarzy pod danym utworem nie przekonają mnie do tego, że zrobiłem coś źle. Można mnie przekonać, że nie podoba się moja barwa głosu albo tematyka tekstów. Nie przyjmę jednak do wiadomości, że zrobiłem coś na maksa słabego technicznie. Opanowałem bowiem grę na instrumencie jakim jest gardło i stylistyka rapowa. Myślę, że inni raperzy tkwili „na scenie”, bo byli bezgranicznie pewni siebie, pieniędzy, gadżetów którymi się otaczają, kochali pewien styl życia. Niejednokrotnie mogło być tak, że dopiero na drugim czy piątym miejscu pojawiała się myśl, że „naprawdę jestem dobrym raperem”, ale w moim przypadku jest zupełnie na odwrót.

M.S.: Wróćmy teraz do płyty. Twój pierwszy singiel „Otwarcie”, no właśnie otwarcie czego?

To jest otwarcie w wielu znaczeniach. Otwarcie – płyty, jest to pierwszy utwór na krążku. Otwarcie mówię –  o swoich przyjaciołach, o wrogach. Na zakończenie otwarcie podchodzę do pewnych kwestii, które do tej pory pozostawały nie ruszane.

Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale w jednym z wersów rapujesz, że zadecydowałeś ze swoją partnerką o aborcji. Nie bałeś się do tego przyznać zwłaszcza w kraju gdzie tan czyn jest prawnie zakazany poza pewnymi wyjątkami?

Oczywiście jeśli przyjdzie tutaj prokurator to powiem, że jest to kreacja stylistyczna. Jeżeli ktoś z organizacji pro life ma problem to serdecznie zapraszam. Mnóstwo artystów przeżywało podobne sytuacje, od zarania dziejów, a nie słyszałem piosenki, która by o tym mówiła. Jeżeli się mylę i taka jest to chętnie posłucham i przyznam, że nie byłem pierwszy. Takie rzeczy są ważne, tak jak np. wyznanie Kory, że miała księdza, który nie tylko uczył jej modlitwy, uważam, że jest to odważny krok. Tak samo myślę, że nie ma co dłużej ukrywać takiego faktu, że doszliśmy do wniosku z pewną młodą damą, że należy usunąć niechcianą ciążę, a nie ją odchowywać, taki człowiek nie miałby lekkiego życia, miałby ciężkie i pozbawione miłości wokół niego. Nie uważam, że negatywny odbiór tego wersu o aborcji czy to, że jest on bardzo kontrowersyjny miałoby mnie powstrzymać przed przełamaniem tabu.

J.B.: Czemu „Kandydaci na szaleńców”? Tak jak „Zamach na przeciętność” był łatwy do zinterpretowania tak w tym przypadku pozostawiłeś sobie i nam odbiorcom pewną lukę interpretacyjną

Artyści ogólnie są kandydatami na szaleńców. Robiąc coś wystawiają się na krytykę innych, jednocześnie pragną uznania. W momencie, gdy to uznanie przychodzi, to również przychodzi z nim taka sama, jak nie większa liczba wrogów to ich zaczyna zjadać, albo zaczynają zjadać ich pieniądze, bądź robią coś wiele lat konsekwentnie, a mają tych pieniędzy zero. To wszystko sprawia, że większość artystów to według mnie kandydaci na szaleńców, bez względu na to z jakim rodzajem sztuki mierzysz się na co dzień. Kandydatów jest znacznie więcej, nie są to wyłącznie artyści, to – ogólnie -osoby wrażliwe. Jeżdżąc po Polsce, koncertując spotykam ludzi, którzy równo ze mną wymawiają ten tekst czyli utożsamiają się z nim.

M.S.: Oficjalna premiera Twojej nowej płyty będzie miała miejsce 16.04, czy da się zaplanować czas promocji nowego albumu?

Myślę, że będziemy promowali ją kilka miesięcy. Płyta, która ma 22 utwory jest czymś co można jakiś czas odkrywać. Jeżeli chodzi o koncerty, z miesiąca na miesiąc będziemy starali się wprowadzać kolejne nowe utwory. Nie jest tak, że jeździmy tylko z nową płytą ponieważ to wymaga czasu i dopracowania. Niektóre kawałki mają po  trzy miesiące. Ogranie ich koncertowe jest sprawą skomplikowaną. Łatwo zdać sobie sprawę, że skoro utwór rockowy ma 60 słów a utwór rapowy 372, to nauczenie się tego na pamięć i wykonywanie w sposób właściwy wymaga czasu.

J.B.: Płyta Slums Attack niedawno zajmowała pierwsze miejsce na Olisie, hip-hop przechodzi swoisty renesans, czy jeżeli chodzi o hip-hop idzie to wszytsko w dobrym kierunku?

Widzę progres, choć widzę też duży rozdźwięk między sprzedanymi płytami a odsłonami na youtubie. Youtube jest korporacją która obraca milionami dolarów, a artyści, którzy mają miliony odsłon rzadko kiedy mają z tego jakiekolwiek złotówki. Nie jest zatem do końca tak różowo, jak mówisz.

Wydaje się, że za punkt honoru polscy raperzy stawiają sobie posiadanie własnych tekstylii, dlaczego, również i Wy weszliście w to?

Każdy z naszych t-shirtów niósł ze sobą jakiś przekaz, zazwyczaj było to nonkonformistyczne myślenie, jakiś inspirujący wers, co odróżnia koszulki Alkopoligamii od większości innych koszulek. Chciałbym rozszerzyć nasz asortyment o eleganckie koszule czy polówki, cóż, zobaczymy może z czasem się uda.

Jakie są plany Alkopoligamii na rok 2011 oprócz wydanie Twojej płyty?

To skomplikowane sprawy. Chcielibyśmy wydawać więcej, jednak reguły rynku są ograniczone. Nie wydasz płyty na wakacje, bardzo ciężko jest wstawić płytę do empików w okresie świątecznym… Te kwestie rynkowe mają główny wpływ na to, że płyt nie wydajemy tyle, ile byśmy chcieli.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję.

Ten Typ Mes – polski raper, producent muzyczny

468 ad

21 Komentarze

  1. MES wymiatasz i wiesz o tym dobrze!!!

  2. :):) /

    Otwarcie kawałkiem roku, Kandydaci.. płytą roku!!!!!!!!

  3. Mes zamiast do matury słucham płyty jak nie zdam będę zły:P

  4. Kurde ten koleś nawija i śpiewa i eksperymentuje jest ponadczasowy jak Lil Wayne czy Eminem w Polsce przeciera szlaki

  5. krytyk /

    Mes duża piona!!!!!

  6. he he /

    Gość chyba podpisał cyrograf na talent jest niesamowity, peace!!

  7. alko /

    Cała Alkopoligamia rządzi

  8. poli /

    A Wdowa jest sexy:P

  9. Kiedy kolejna płyta 2cztery7?

  10. ekhm /

    Two for seven jak mówią niektórzy dziennikarze?:P

  11. fan /

    kurde bezsprzecznie jest najlepszy!!!!

  12. fan /

    podziwiam Go za ca łokształt:):p:)

  13. Mes z tymi dupkami to przesadzasz:P

  14. lool /

    I alko odstaw:P:P

  15. Marco /

    Człowieku jesteś najlepszy, pij, rżnij ile chcesz ale jeden warunek wydawaj takie płyty więcej i częściej:):)!!!!!!!!!

  16. Adrian /

    A kiedy jakiś kawałek z TDF’em”?

  17. Wojtex /

    Otwarcie rządzi1!!

  18. Mariola /

    Kurde ten koleś powinien zgarniać Fryderyki!!!

  19. lucky Luke /

    Zrzucił trochę, przypakował inny Mes!!!

  20. gościu /

    W otwarciu Blef też się wyrobił chłopaki dorośli, wypracowali własny styl i noszą ciuchy od Armaniego:)

  21. bidon /

    Alkopoligamia.com – Ubrania, Nagrania, Styl:) nie zapominajmy o głosie Stasiaka!!!!!!!!!

Napisz