wywiad z Andrzejem Fesnakiem
Marta Sobocińska: Czy istnieje takie pojęcie jak „zły dzień”, czy „coś mi nie wyszło”?
Andrzej Fesnak: Na pewno istnieje wyrażenie takie jak „coś mi nie wyszło„. Jeżeli żyjemy zasadą, że jesteśmy odpowiedzialni za nasze działania, to znaczy, że jest to zależne od nas. Mamy wpływ na to co nam wychodzi i na to co nam nie wychodzi. To kwestia naszych wcześniejszych wyborów i naszych działań. Być może zostały podjęte fałszywe decyzje i dlatego wynik wyszedł taki jakiego się nie spodziewaliśmy. Idąc tym sposobem rozumowania, jeśli mi „coś nie wyszło”, to nie jest kwestia złego dnia tylko bardzo interesującej lekcji. Rzeczywistość pokazała mi, że należy żyć inaczej, myśleć inaczej, planować inaczej, wtedy osiągnę cele jakie sobie zaplanowałem.
Jakub Balicki: Czy z umiejętnością zarządzania finansami się człowiek rodzi czy jest to umiejętność nabyta?
Filozoficzne pytanie. Jedyna umiejętność z jaką się urodziliśmy to umiejętność śmierci. Jak się urodziliśmy to musimy umrzeć i to jest zakodowane w naszych genach, wszystkie inne rzeczy to tylko kwestia tego co robimy i na czym koncentrujemy uwagę. Są ludzie, którzy potrafią grać na instrumentach, są ludzie którzy potrafią osiągać wybitne wyniki sportowe, są tacy którzy piszą mądre książki, są tacy co zabawiają swoim talentem aktorskim. Są tacy którzy przekładają swoje umiejętności na normalne, życiowe czynności. Umiejętności związane z finansami to kwestia pewnego wyboru. Mówi się, że aby dojść do wysokiego poziomu w danej dziedzinie to trzeba poświęcić na to ok. 8 tys. godzin. Jak już się poświęci te 8 tys. godzin to efektem jest dojście do mistrzostwa. Widać to najlepiej na przykładzie kształcenia sportowców czy muzyków. Przeliczając 8 tys. godzin na czas, to tak jakbyśmy przez cały rok, 24h bez przerwy uczyli się tylko tego. Z zarządzaniem finansami jest tak, że należy zastanowić się czy nam się chce czy nie chce, następnie zastanowić się nad konsekwencjami wyborów. Mogę sobie wyobrazić ludzi, którzy na pytanie, „czy chciałbyś zarządzać swoimi finansami”, „czy interesujesz się swoimi finansami” odpowiedzieliby: „jak mam pieniądze to je mam, jak nie mam to nie mam”. Mógłbym zadać to pytanie inaczej. Bez wiedzy i kompetencji planowania własnych finansów tracisz stukrotność własnych zarobków. Nieważne czy zarabiasz 2 tysiące czy 10 tysięcy. Przez 9 lat pracujesz za darmo. „Czy chciałbyś zarządzać zatem własnymi finansami aby odzyskać te 9 lat zarobków?” Na takie pytanie większość osób odpowiedziałby, że oczywiście chce coś zmienić. Jedno z praw nauki która nazywa się neurolingwistyką mówi, że żeby zmienić jakość odpowiedzi należy zmienić jakość pytań. Na pytanie kto się interesuje ekonomią, odpowiedź brzmi, jacyś ekonomiści, na pytanie: „kto chciałby mądrzej zarządzać własnymi finansami” odpowiedź jednak jest już pozytywna. Jeśli jeszcze inaczej zadałbym pytanie: „czy chciałbyś podnieść jakość swojego życia obniżając koszty?” odpowiedź będzie oczywista – wszyscy chcą…
W takim razie czy mamy odpowiednie narzędzia, nauczycieli do tego by to zmieniać? Swoją książkę rozpoczyna Pan od tego, że od podstawówki jest z tym problem.
Jest taki mit, że o pieniądzach nie należy rozmawiać. Podam przykład: rekrutując pewną kobietę do pracy zapytałem ją o jej oczekiwania finansowe. Odpowiedziała, że u niej w domu nigdy o pieniądzach się nie rozmawiało i ona nie będzie na ten temat mówić. Można tę sytuację rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Z jej punktu widzenia zachowała się szlachetnie i skromnie. Wyszła z założenia, że skoro jest kompetentna i skromna to ktoś to doceni. Niewątpliwie jest to szlachetna postawa. Z drugiej strony można pomyśleć, „co za nieodpowiedzialna kobieta, przyszła na rozmowę o pracę i nawet nie wie czego chce, nie potrafi powiedzieć na ile wycenia swoje umiejętności.”.
Już dawno temu Enri Poincare powiedział że wiedza składa się z faktów, tak jak dom składa się z cegieł. Ale samo nagromadzenie faktów nie stanowi wiedzy, tak jak samo nagromadzenie cegieł nie stanowi domu. Zarzut jaki mam w stosunku do edukacji szkolnej jest taki, że wiedza złożona z tych cegieł jest zbyt skomplikowana i abstrakcyjna. Zwłaszcza zadania z matematyki. Nie obchodzi mnie ile wynosi pole ostrosłupa o podstawie trapezu, ale chciałbym umieć obliczyć ile farby potrzebuję na pomalowanie płotu wraz z bramą wjazdową i jej zadaszeniem. W naszych szkołach i na uczelniach nie ma takiego praktycznego złożenia w całość, te fakty musimy składać sami. Studenci uczą się wzorów finansowych na uczelni. A kto uczy jak wychodzić z długów, budować swoją zamożność, tworzyć dźwignie finansowe, czy korzystać z tego co nam daje rynek? Ze zgrozą słucham polityków, którzy mówią, że potrzeba nam więcej edukacji historycznej. Uważam, że wiedzy historycznej mamy nadmiar. Część jej powinno się obciąć, a w te miejsce wprowadzić wiedzę finansową. Młodzi ludzie uczą się wielu rzeczy; część z nich jest bardziej praktyczna część zupełnie niepotrzebna. A edukacji finansowej prostej, zrozumiałej dla wszystkich w ogóle nie ma. I co jest ważniejsze w życiu codziennym – Poczet Królów Polskich czy umiejętność obliczenia jaki wpływ na kredyt ma zamiana kursu waluty lub podniesienie stopy procentowej?
M.S.: Jak ocenia Pan zastrzeżenie przez pracodawcę informacji o naszych zarobkach?
Dobre jest zastrzeżenie danych osobowych, nikt z nas nie chciałby by wszystkie poufne informacje były dostępne. Z drugiej strony z powodu tego zastrzeżenia żyjemy w niepewności. Zastanawiamy się, czy koleżanka zza biurka zarabia więcej czy mniej niż my, a może tyle samo? Czytając zestawienia pod tytułem średnie zarobki w danych zawodach i miastach jesteśmy w stanie określić czy łapiemy się w tych widełkach. Dzięki tym informacjom wiemy trochę więcej. Dlatego najlepiej jest wybierając zawód zastanowić się i sprawdzić jakie zyski finansowe taka profesja będzie generować. Czasami młodzi ludzie studiują dla przyjemności, dla frajdy intelektualnej. Przez kilka lat będą się czegoś uczyć. Później, gdy w grę wchodzi utrzymanie się z zawodu – może dojść do rozczarowania. A zatem dobrze jest , że dane prywatne są chronione, a do danych statystycznych i tak mamy dostęp.
J.B.: Z pieniądzem należy obchodzić się jak z „jajkiem” czy „agresywnie”?
Zależy co chce się osiągnąć. Jeżeli ktoś będzie obchodził się z pieniędzmi jak z „jajkiem”, będzie bardzo ostrożny w inwestycjach to realizacja jego celów będzie trwała bardzo długo. Jeśli ktoś mówi, że tylko w banku jest pewnie i tylko z banku będzie korzystał to może mieć taki problem, że traci kapitał. Jeśli bank proponuje 6% zysku na lokacie a inflacja jest na poziomie 5% to klient traci kapitał. Uwzględniając podatek od zysku kapitałowego przy takiej lokacie zostaje efektywnie tylko 4,86%. Czyli włożyłem 100000 do banku a po roku mimo atrakcyjnej lokaty otrzymuję w sile nabywczej mniej niż włożyłem! A zatem chodzi o to by w sposób świadomy inwestować, umieć się zabezpieczyć, ograniczyć ryzyko, a także wiedzieć jak wykorzystać produkty dostępne na rynku. Czas i procent składany jest największym naszym kapitałem. Każdy z nas dostaje 24 godziny na dobę, parę rąk i swój mózg. W zależności od tego w jaki sposób z tych darów będzie korzystać taki będzie efekt. Trudno osiągnąć jest to co nas nie interesuje, i nie zajmuje. Skoro nie interesuje mnie bogacenie, zamożność, niezależność finansowa to jej nigdy nie osiągnę. Nie będę też wiedział co robić z pieniędzmi więc albo je wydam albo będę się bał je zainwestować. I z pewnością też nie poświęcę czasu na plan finansowy. A taki plan umożliwiłby po pierwsze ochronę pieniędzy, po drugie większe zyski, po trzecie budowanie zamożności i po czwarte osiąganie celu.
Żyjemy w czasie kryzysu, w takim razie jak inwestować by nie tracić swoich oszczędności?
Zależy o jakiej sumie pieniędzy mówimy. W przypadku inwestowania liczy się cel jaki chcę osiągnąć, sposób w jaki chcę to zrobić, kwota jaką dysponuje i częstotliwość działania, czyli czy robię to systematycznie. Na początek powinno się inwestować 25% swoich zarobków. Czyli jeśli ktoś zarabia 4 tys., to ok. 1000 zł, jeśli 3 tys., to 750 zł, jeśli 2 tys., to co najmniej 500 zł. Należy inwestować po to, by uzyskać niezależność finansową i żeby mieć szansę i możliwość wyboru. Inwestowanie z punktu widzenia ekonomicznego to rezygnacja z dzisiejszej konsumpcji na poczet przyszłej korzyści. Specjaliści od marketingu tak wywrócili język, że ludzie myślą że jak kupią sobie jakieś ubrania to inwestują. Należy pamiętać, że inwestycja to nie jest konsumpcja, to nie jest wydawanie pieniędzy na prawo i lewo. Inwestycja to jest rezygnowanie z dzisiejszej konsumpcji po to żeby w przyszłości były szanse na lepszą konsumpcję. Chodzi o funkcję gromadzenia pieniędzy oraz rozmnażania ich w czasie – by było ich więcej. Nie gromadzę pieniędzy przez to, że kupuję sweter za 100zł. Dla przykładu, idąc Nowym Światem widzi pani przeceniony sweter z 200 na 100zł, kupuje go pani. Co się dzieje z taką „inwestycją”? Jeśli potrzebowała pani swetra to jest to strzał w dziesiątkę, jednak większość naszych zakupów to „okazje” i w większości są to niepotrzebne nam rzeczy. Ile takich okazji pani miała okaże się przy pierwszej przeprowadzce. W pani wieku, na pytanie jak inwestować wybrałbym polisę inwestycyjną. Taka polisa daje możliwość inwestowania małymi kwotami 200, 300, 500 zł. Daje większe szanse niż posiadanie konta oszczędnościowego z oprocentowaniem 4% ponieważ umożliwia dostęp do różnych produktów finansowych. Najczęściej są to fundusze inwestycyjne. Część z nich jest gwarantowana lub bardzo bezpieczna na poziomie 4-6%, związana z rynkiem obligacji, rynkiem pieniężnym. Część to fundusze mieszane obligacyjne i akcyjne dające średniorocznie 8-12%/ Część to fundusze akcyjne , z którymi można uzyskać 15- 20% rocznie, a nawet więcej. Ale można też stracić. Jeśli będzie pani inwestować systematycznie nauczy się pani kilku rzeczy. Po pierwsze systematyczności w inwestowanie dla siebie. Jeśli przestanie pani inwestować to pani traci, taki jest charakter tego rodzaju produktów. Jeżeli przez rok wpłaci pani 6 tys. zł, a po roku przestanie pani wpłacać, to straciła pani te 6 tys. Po drugie mając dostęp do różnych produktów finansowych, może pani wybrać najlepszy by wyjść poza problem inflacji. Innymi słowy daje sobie pani szansę na większe zyski. Po trzecie nauczy się pani reagowania na sygnały płynące z rynku. Strategii inwestycyjnych jest dużo, najczęściej ludzie chcą kupić i trzymać, taka strategia jest dobra kiedy ma się dużo pieniędzy do zainwestowania i dużo czasu. Trzeba mieć wyjątkowego pecha by w perspektywie 20, 30 lat stracić zainwestowane pieniądze. Natomiast jeżeli pani będzie robiła to regularnie, to należy śledzić rynek, podejmować decyzje z jakiego funduszu zrezygnować a do jakiego wejść. Trzeba mieć nawyk doglądania swoich pieniędzy. Jeżeli nie będzie pani sprawdzać i kontrolować swoich pieniędzy na pewno nie będzie zysku. Trudno też będzie przygotować się do zarządzania wielkimi pieniędzmi.
M.S.: Dlaczego szybki zarobek dużej gotówki niszczy wygranego?
Większość z tych osób nie jest gotowa na przyjęcie takich pieniędzy. Taka wygrana kończy się konsumpcją. Zmienia się styl życia, stać na więcej. Ale po jakimś czasie pieniądze się kończą, zaczyna się pożyczanie. A potem nie ma jak ich i oddać. Niektórzy myślą, że znowu wygrają i popadają dodatkowo w hazard. Z kolei przy szybkich dużych zarobkach większość ludzi uważa, że tak już będzie zawsze. I kiedy szybkie zarobki się kończą a zawyżona konsumpcja pozostaje zaczyna się stary problem. Generalnie każdy uważa, że poradzi sobie z inwestowaniem kilkunastu milionów złotych. Dziwnym trafem takie osoby nie mają jednak polisy inwestycyjnej na 20000 rocznie. Jeśli przećwiczyliby na mniejszych kwotach – na większych byłoby o wiele łatwiej.
Czy jesteśmy państwem socjalistycznym? Czy opieka socjalna i społeczna w naszym państwie jest na dobrym poziomie?
Za dużo problemów poruszyła pani w tym jednym pytaniu. Po kolei. Czy jesteśmy państwem socjalistycznym? W mentalności na pewno tak. Socjalizm polegał na tym, żeby pozwolić okradać tych, którzy mają cokolwiek. Dla mnie typowym myśleniem socjalistycznym jest to, że należy ludzi bogatych opodatkować bardziej niż biednych. Podatek liniowy byłby sprawiedliwy, każdy płaciłby proporcjonalnie do swoich zarobków. W naszej mentalności ukute jest, że należy bogatym zabrać więcej. Nie jest to dobre dla całego społeczeństwa, ponieważ to ludzie bogaci mogą inwestować, tworzyć nowe miejsca pracy. Nasz system socjalny jest chory także z innych względów. Najlepszym przykładem jest służba zdrowia, pobierane są składki na opiekę zdrowotną, a jak jest nam potrzebna wizyta u lekarza to nie mamy do niego dostępu. W naszych realiach uczciwsze byłyby ubezpieczenia prywatne, wtedy usługo medyczne byłyby płatne ale dostępne. Dziś płacimy składki, a dostępność do służby zdrowia jest bardzo kiepska. Kolejnym przykładem jest nasz system emerytalny, którego nie mogę zrozumieć od strony finansowej. W ciągu 40 lat każdy średnio wprowadza do systemu 500 tys. kapitału. W momencie gdy osiąga wiek emerytalny nie zyskuje prawa do emerytury tylko traci się prawo do pracy. Nie wolno pracować bo świadczenia emerytalne zostaną zawieszone. Po 40 latach płacenia składek nie ma się żadnego prawa do emerytury tylko do świadczenia emerytalnego. Zgodnie z prawe, emeryt ma taki status jak bezrobotny lub dotknięty klęską żywiołową. ZUS może dać świadczenie jeśli sytuacja na to będzie pozwalać. Może je też zawiesić, zmniejszyć etc. Pewności nie ma tu nikt. Opowieści o tym, że starsi ludzie zabierają pracę młodym ludziom są bezpodstawne. W wielu krajach wykorzystuje się ludzi we wczesnym wieku emerytalnym między 65 a 69 rokiem życia z dwóch powodów. Po pierwsze są to osoby z ogromnym doświadczeniem, które mogą być mentorami dla młodych. Po drugie może to być część programu socjalnego aktywnego odpoczynku. Większość osób narzeka na swoją pracę, jednak pamiętajmy że większość bezrobotnych i więźniów narzeka na to, że nie ma pracy. Emerytura, służba zdrowia – te fragmenty polskiej polityki socjalnej są nieudane, jednak nic nie stoi na przeszkodzie by ludzie byli edukowani finansowo. To nie jest tak, że państwo ma wziąć wszystkie problemy obywateli na głowę. Zadajmy sobie pytanie Kennedy’ego, „nie pytaj co może dać ci Ameryka, tylko co ty możesz dać Ameryce”. Jeśli chcesz coś dobrego zrobić dla państwa to zamiast być klientem opieki społecznej i być osobą, która ciągle narzeka i nie ma pieniędzy, stwórz biznes. Taki na tyle atrakcyjny dla klientów, że możesz zarabiać – i by inni przy tobie mogli zarabiać.
W książce odnosi się Pan do religii katolickiej, do 7 grzechów głównych. Jaki był tego cel?
Oficjalnie nasz kraj przyznaje się do tego, że jest katolicki. Pomyślałem sobie, że skoro mówi się o pewnym katalogu grzechów to można równie dobrze mówić o grzechach finansowych.
Pycha, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu to grzech. Dlaczego zatem nadmierna konsumpcja, marnotrawienie, nieumiarkowane wydawanie pieniędzy nie jest grzechem? Grzech utrudnia kontakt z Bogiem. Grzech finansowy natomiast utrudnia kontakt z zamożnością. Duża ilość grzechów uniemożliwia raj i skazuje na piekło. Duża ilość grzechów finansowych uniemożliwia niezależność finansową i skazuje na piekło problemów finansowych. Paralele są dla mnie bardzo widoczne.
J.B.: Na jakim obecnie etapie jest światowy kryzys finansowy?
Niewątpliwie sytuacja jest trudna. Wskaźniki mówią o różnego rodzaju zagrożeniach. Mamy dewaluację złotówki, spadki na giełdzie, problemy z krajami UE które stoją na krawędzi bankructwa. Gdy w latach 70 tych Marshall Mac Luhan mówił, że świat jest globalną wioską patrzono się na niego jak na wariata. W tej chwili nie ma już sytuacji, że coś „nas nie dotyczy”. Po wprowadzeniu do Internetu w ciągu kilku sekund dane wydarzenie obiega cały świat. System połączonych naczyń gospodarczych, społecznych, psychologicznych wpływa na to, że świat staje się pomału całością. W moim interesie, czyli obywatela świata chcę by wszystkim dobrze się działo, żeby nigdzie nie było wojen, bo wiem, że one będą źle wpływały na gospodarkę mojego kraju. Coraz częściej mówi się o wpływie psychologii na ekonomię. Mówi się, że ekonomia swoje obserwacje prowadzi na poziomie danych stochastycznych, czyli odchylenia od norm. Patrzy na częstotliwość zdarzeń i na tej podstawie wyciąga wnioski. Powtórzę za Tadeuszem Moszem, ekonomia tak zależy od ekonomistów jak pogoda od meteorologów. Już w Biblii jest napisane, że po 7 latach urodzaju przyjdzie 7 lat chudych i należy robić zapasy. Tak naprawdę świat się rozwija skokowo, a nie drobnymi krokami. Dlatego po każdym wzroście musi być spadek, i po każdym spadku jest wzrost.
Dlaczego giełda zarabia na spadkach?
Giełda jako taka zarabia zawsze bo od wszystkich transakcji są opłaty. Ważniejszym byłoby pytanie jak inwestor zarabia na bessie. Jest to bardzo proste, a najłatwiej tłumaczy to przykład. Ma pani 100 telefonów, przychodzę do pani i proszę o pożyczenie tych telefonów na 6 miesięcy z obietnicą, że oddam ich 110. Proszę zauważyć, pani kupiła te telefony za 500zł. Ja je odsprzedaje, następnie czekam na spadek kupuję po 300 obiecanych 110 zł i różnicę 200 zł zatrzymuję dla siebie. Pani odzyskuje swoje telefony, tylko mają one niższą wartość. Istnieje jeszcze takie zjawisko jak korelacja ujemna. Polega ona na tym, że gdy na rynku dzieje się źle moja firma dobrze prosperuje, są to np. windykatorzy. Istnieją wyspecjalizowane fundusze, które tak zarabiają. To fundusze besy, grające na spadkach.
W takim razie dlaczego tak mało jest milionerów?
Większość ludzi woli nie zajmować się finansami, uważa że planowanie finansowe jest trudne. Planowanie jest niczym innym jak podróżowaniem w czasie. Celem podróży jest zamożność. Doradca finansowy pomaga swojemu klientowi dojść do wymarzonego celu. Każdy może zostać milionerem jeśli będzie w tym kierunku działał. Pytanie tylko kiedy.
Słynny amerykański listonosz został milionerem odkładając dolar dziennie. Ale zajęło mu to 40 lat. Jeśli będą to większe kwoty i inne mechanizmy – będzie to szybciej.
M.S.: Czy pieniądze dają szczęście?
To czy ktoś jest szczęśliwy jest to kwestia umysłu. Można mieć pieniądze i nie być szczęśliwym, lub nie mieć pieniędzy i być szczęśliwym. Ja wolę być szczęśliwy z pieniędzmi niż bez nich. I tego pani i wszystkim czytającym życzę.
Dziękujemy.
Dziękuję.
Andrzej Fesnak: European Financial Consultant
polecane strony:
Facebook: Planowanie Finansowe
Facebook: Seminarium z nieuchomości
Edukacja finansowa, inwestowanie, praktyka









0 Komentarzy
Trackbacks/Pingbacks