Wywiad z Beatą Tadlą
Jakub Balicki: Relacjonowała Pani pamiętny „Poranek” 10.04.2010, z perspektywy czasu jak go Pani wspomina?
Moja ocena tego dyżuru nie zmienia się wraz z upływem czasu. To był najtrudniejszy dzień w całym moim zawodowym życiu. Żaden dziennikarz nie był do tego przygotowany, a praca „na żywo” wymagała od nas szczególnej odpowiedzialności. Nie wyciągam żadnych wniosków na przyszłość, bo wiem, że doświadczenia z 10 kwietnia już mi się do niczego nie przydadzą. Takiej tragedii już nie będzie. Zostałam nią naznaczona. Jak wszyscy żyjący współcześnie.
Marta Sobocińska: Wraz z Red. Jarosławem Kuźniarem byliście Państwo bardzo poruszeni, czy istnieją sytuacje graniczne gdy opanowanie na wizji jest po prostu niemożliwe?
Jak już wspomniałam- nikt nie był przygotowany na taki cios. Skala tej tragedii była czymś niesłychanym. W żadnej szkole nie uczą reakcji na śmierć kilkudziesięciu znanych osób- a nam znanych osobiście. Każdy z widzów mógł wylać z siebie żal. A my- na przedłużonym o kilka godzin poranku musieliśmy ten żal trzymać w sobie. Nie zawsze się to udawało. Informacje przekazywaliśmy widzom dokładnie w momencie, kiedy do nas spływały. Nie było czasu na refleksję. Więc łamiący się głos czy łza na policzku były reakcjami naturalnymi. Nie jesteśmy cyborgami.
J.B.: Dlaczego wg. Pani wszystkie deklaracje polityków po katastrofie smoleńskiej spełzły na niczym?
Naiwnie wierzyłam, że 10 kwietnia i wszystkie następne dni żałoby czegoś nas wszystkich nauczą. Nigdy nie sądziłam, że po takiej tragedii podzielimy się jeszcze bardziej. My: społeczeństwo, politycy, dziennikarze… Mam wrażenie, że niektórzy nie potrafią wyzbyć się koniunkturalnego myślenia. Zauważyli, że część Polaków to ludzie sfrustrowani, biedni, nie wyciągający samodzielnie wniosków, a więc gotowi do manipulacji nimi. Człowiek zmanipulowany, a jeszcze na dodatek w masie innych, podobnych jest wielką siłą. Władza i walka o nią- jak widać- są największą motywacją dla niektórych. A wtedy pojawia się bezwzględność. I koło staje się błędne.
M.S.: Czy jako naród potrafimy się odnaleźć w młodej demokracji i z niej w pełni korzystać?
Wydaje mi się, że nie zdążyliśmy się tej demokracji nauczyć. Ona nas zaskoczyła. Poza tym- kto miał nas uczyć? Przez to źle
interpretujemy wolność. Nie generalizuję oczywiście, ale niektórzy pojmują wolność w sposób najprostszy z możliwych- teraz to mi wszystko wolno! A przecież zasada nadrzędna jest taka: moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna cudza. Widzę jednak, że nowe pokolenia będą inne- lepsze niż my, świadome, obywatelskie- pewnie więcej w moim myśleniu nadziei niż pewności, ale jakoś tak już mam, że wierzę w człowieka. W tym przypadku wierzę, że rodzicom- takim jak ja- leży na sercu to, by ich dzieci tworzyły silne społeczeństwo- oparte na dobrze pojętej wolności i wartościach tworzących wspólnotę. Demagogia? Banał? Owszem, ale o tym zapominamy, wstydzimy się banałów, a nie trzeba.
J.B.: Czy w Polsce istnieje etyka dziennikarska?
Oczywiście! Jeśli dziennikarz nie ma w sobie poczucia odpowiedzialności, misji, świadomości, że opisuje, a nie kreuje rzeczywistość i że służy ludziom, jest dla nich, wpływa na ich życie, to minął się z powołaniem.
M.S.: Jest Pani absolwentką poznańskiego UAM, kierunek zarządzanie instytucjami kultury i kulturoznawstwo, czy Pani wykształcenie jest pomocne w wykonywanym zawodzie?
Myślę, że tak. Moje studia mocno uwrażliwiają. Poza wiedzą, której dostarczyły- właśnie to było najważniejsze.
J.B.: Jak ocenia Pani znajomość kultury przeciętnego Polaka?
Podobno przeciętny Polak nie istnieje! To złożony temat, inaczej jest w dużych miastach, inaczej na wsiach, gdzie dostęp do instytucji kultury ciągle jest utrudniony. W miastach jest coraz lepiej. Bilet do teatru jest rarytasem. Kina oblegane. Muzea w coraz lepszej kondycji, bo się zmieniają, dostosowują ofertę do dzisiejszych potrzeb. Podoba mi się to.
M.S.: Czy jesteśmy narodem wrażliwym na sztukę?
Inaczej było przed wojną. Potem były inne priorytety, a lata PRLu zabiły w nas wrażliwość na piękno. System nakierował nasze gusta w stronę siermięgi i monumentalizmu, strasząc także sztuką. Na szczęście to się zmienia. Kiedyś muzeum wyglądało tak: kapcie na nogach, pani z wykrzywioną miną pilnująca obrazu, a obraz oddzielony od nas łańcuchem. Teraz powstają instytucje, które same z nami rozmawiają, dzięki którym lekcja historii czy sztuki staje się przyjemna. A przecież o to chodzi. Czerpiemy z dobrych wzorców. Muzea na zachodzie są „dotykalne”. U nas też to się powoli zmienia. Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Chopina, Centrum Nauki Kopernik czy Muzeum pod sukiennicami w Krakowie- doskonałe przykłady instytucji, dzięki którym stajemy się wrażliwsi na historię, sztukę, kulturę, na otaczający świat i nas w tym świecie
J.B.: Czy Pani książka „Pokolenie ’89, czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce” to początek drogi pisarskiej czy jest to jednorazowy epizod?
Właśnie tworzę drugą książkę. Mówię: tworzę, bo brakuje mi wiedzy, doświadczenia i mądrości, by móc samodzielnie coś napisać. Posiłkuję się zatem mądrością innych. To też będzie zbiór wywiadów.
M.S.: Skąd pomysł na taką książkę?
Pomysł na „Pokolenie 89…” zaczerpnęłam z rozmów ze swoimi rówieśnikami. Kochamy wspominać dzieciństwo, mamy poczucie wielkiej wspólnoty. Jesteśmy generacją ludzi, którzy w 89 roku musieli dokonywać wyborów związanych z drogą życiową. Robiliśmy to w warunkach zmieniającej się rzeczywistości, w czasie zmian ustrojowych, społecznych… Tworzyliśmy nowe zawody. Dziś mamy co wspominać. Chciałam to ocalić od zapomnienia.
Dziękujemy za wywiad.
Dziękuję.
Beata Tadla (ur. 14 czerwca 1975 w Legnicy) – polska dziennikarka, prezenterka Faktów w TVN, serwisu informacyjnego w TVN24 oraz lektorka kanału Discovery Channel.









Szanowna Pani Beato ! Podziwiam Panią już od bardzo długiego czasu za kunszt,wiedzę,elegancję i najwyższy profesjonalizm w tym co Pani prezentuje na antenie TVN-u,że o urodzie nie wspomnę!!!!!!!!! (jak powiedział Pawlak w „Samych Swoich).Ogromne,ogromne gratulacje!!!!!!!!!!!
W nadchodzącym Nowym Roku 2011 życzę Pani wszystkiego co najlepsze może spotkać człowieka w życiu,oby była Pani zawsze sobą i spełnienia najskrytszych marzeń!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Z wyrazami NAJWIĘKSZEGO SZACUNKU
Robert
Witam serdecznie z LEGNICY.Ostatnio ogladałam program pt;Między kuchnią a salonem”w którym dowiedziałam się ,że zostałaPANI WYCHOWANA NA PRAWDZIWA PATRIOTKĘ w tak nasączonym komunizmem mieście jakim była LEGNICA.Ja też mam psychiczny uraz do tamtych czasów,gdyż mojego ojca sowieci zabili w1983r nadrodze w kierunku CHOJNOWA[w LIPCACH]Wtedy nie było szans aby domagać sie jakiegos odszkodowania,to ono byli wladza i wyznaczali prawo.Moja mama w jednej chwili została bez męża i srodkow do życia. Po batalii jaka musiałysmy stoczyć z nimi otrzymała z KOMISJI Mieszanej zadosćuczynienie ktore dzisiaj wynosi 700 zł. Dzisiaj mamy demokrację i mimo różnych przeciwnosciach losu twierdzę,że nie zamieniłabym go na tamten zakłamany ,stalinowski i obdarty z szacunku do wyrażaniaswoich pogladów i celów życiowych.Pozdrawiam z wolnej Legnicy -Maria