wywiad z Jurasem
Marta Sobocińska: Czy śledzisz opinie na swój temat?
Juras: Zdarza mi się śledzić opinie na temat mojej muzyki ale nie na mój. Ciężko sugerować się opinią kogoś kto nie ma o tobie zielonego pojęcia. Bardziej śledzę opinie na temat kawałków i teledysków, które się podobają. Patrzę czy odbiorcy rozumieją dany kawałek, czy swoją myśl przekazałem dość jasno.
Reagujesz jakoś na wybitnie uszczypliwe i chamskie komentarze?
Robię rap od 10 lat, wiem jaka jest specyfika ludzi, którzy się wypowiadają w taki a nie inny sposób na różnych forach. Nie zwracam na to większej uwagi.
Jakub Balicki: Zdarza się Wam analizować zachowanie internautów, z czego te Hejty wynikają ?
Wydaje mi się, że wynika to z biedy i polskiego niedowartościowania. Mamy kompleksy. Od dziecka wpajano nam, że wszystko co jest z zachodu jest lepsze, a to co polskie do niczego się nie nadaje. To się przejawia w tym, że nie mamy przywiązania do kultury, religii, tożsamości narodowej. Widać to po ludziach którzy pomieszkają kilka lat w Londynie, przyjadą do Polski i już nie znają języka. Widać brak przywiązania do własnych wartości, zagubienie Polaków, które się przekłada na nienawiść do innych, którym się udaje coś zrobić. Jeżeli przykładowo ktoś jeździ dobrym samochodem, to jego sąsiedzi nie zastanawiają się nad tym ile czasu pracował, odkładał, jaki musiał być sprytny, tylko od razu mówią, że złodziej. Ja nazywam takie zachowanie, polaczkowym, którym nie należy się przejmować tylko robić swoje.
Jak Ci się udaje godzić sport z muzyką, obydwie działalności są absorbujące i pochłaniają dużo czasu?
Nie mam na stałe kobiety, pół żartem pół serio. Od roku jestem sam, nie da się ukryć, że kobiety absorbują dużo uwagi. W sytuacji w, której jestem sam, poświęcam się pracy.
Prowadzisz zajęcia z kickboxingu, dlaczego się w to zaangażowałeś?
Chciałem mieć energię na dalsze trenowanie jako zawodnik. W momencie kiedy skończyłem 25 lat, musiałem usamodzielnić się finansowo, nie chcąc wchodzić na nielegalną ścieżkę a chcąc dalej czynnie uprawiać sport wpadłem na pomysł by uczyć kickboxiingu. Nie da się ukryć, że z hip-hopu udaje się utrzymać tylko nielicznym szczęściarzom. Prowadzenie szkoły daje mi satysfakcję, możliwość trenowania samemu jak i możliwość robienia innych rzeczy. Praca nie pochłania 8 czy 10 godzin dziennie a 4.
M.S.: Nie boisz się o swoje zdrowie uprawiając taki agresywny sport?
Trenując, przyzwyczajasz ciało do znoszenia bólu, uczysz się czytać z ruchów przeciwnika by uniknąć jego ataku. Nieliczne ciosy dochodzą, większość przyjmowana jest na blok.
Pokój z Widokiem Na Wojnę to bardzo chwytliwa nazwa, sam ją wymyśliłeś?
Pierwszy raz tę nazwę powiedziałem w mieszkaniu, które wynajmował Sokół na Placu Zbawiciela, gdzie często się spotykaliśmy. Początkowo nazwa ta była pomysłem na kawałek do którego poprosiłem by dograł się Sokół i Koras. Można wiele rzeczy zawrzeć w stwierdzeniu PZWNW, można odnieść to do sytuacji międzynarodowej. My w Polsce mamy pokój, gdzieś w Afryce czy Afganistanie są działania zbrojne, a naszym oknem na świat jest telewizor. Inna interpretacja może odnosić się do tego, że wraz z chłopakami trzymamy się razem, wspieramy się a inni ludzie patrzą na nas wilkiem z zawiścią.
J.B.: Kawałek gra pozorów odnosi się do tego co mówisz, że ludzie są różni. W jaki sposób umiejętnie się poruszać w takich relacjach?
Jeżeli coś takiego Cię gryzie to najprostszą drogą jest szczera rozmowa, spojrzenie prawdzie w oczy na trzeźwo. Wyargumentowanie wszystkiego, wychodzisz z propozycją rozmowy do danej osoby patrzysz jak ona się zachowuje, jakich argumentów używa. Jeżeli ma taka osoba coś na sumieniu to taka rozmowa ją speszy i wytworzy się pewien dystans między wami. Najgorsze są skrajne reakcje, typu pobicie się albo z drugiej strony udawanie że nic się nie dzieje.
M.S.: Moja pierwsza dziewczyna, kto wybrał ten utwór na singiel?
Przy tej płycie ja jestem głównym dowodzącym, wymyślałem tematy, dobierałem bity, producentów, didżeji, zaprojektowałem logo razem z Tomkiem Tkaczykiem z Prosto. Moja pierwsza dziewczyna wydawała mi się odpowiednim kawałkiem na singiel i się nie pomyliłem, sam teledysk w trzy tygodnie zebrał ponad 500 tys. odwiedzin, jest to świetny wynik.
J.B.: W komentarzach toczą się dyskusje na temat tego, czy rapujesz o dziewczynie czy ulicy…
Chodzi tu oczywiście o ulicę. Chciałem pokazać fascynację ulicą na przykładzie ślepej miłości do kobiety. Praktycznie każdy dorosły mężczyzna miał w swoim życiu taką miłość, która albo była dla niego niedostępna albo miała na niego zły wpływ. Na podstawie takiej miłości opisaliśmy fascynację ulicą.
M.S.: Jakie emocje próbujesz wywołać u swoich słuchaczy?
Przede wszystkim uśmiech i radość. Świadomość i odpowiedzialność za własne życie, to nie jest jakieś odkrycie ale mało osób o tym pamięta. Całe rzesze młodych ludzi żyje dniem dzisiejszym i nie myśli o jutrze. Poza tym młodzi ludzie są podatni na wpływy a w życiu żeby osiągnąć sukces trzeba mieć swoją drogę, swój własny pomysł na siebie. Przy słuchaniu mojej ostatniej płyty chciałbym wzbudzać radość z życia, docenianie tego co się ma.
J.B.: Z którego kawałka jesteś najbardziej zadowolony?
Patrząc na tę płytę nie potrafię wybrać tego jednego. Każdy z nich miał swoją historię. Mogę powiedzieć, że cieszę się z powstania „Mojej pierwszej dziewczyny”, „Kolegów z podwórka”. Jestem bardzo dumny z kawałka „W imię ojca i syna” w którym próbowałem wytłumaczyć sam sobie pewne rzeczy, podobnie jak w kawałku „Moje szczęście”. Podoba mi się kawałek „Egzotyczna przygoda.”
Czy któryś z utworów rodził się w wyjątkowych bólach?
Każdy z tych kawałków ma swoją większą bądź mniejszą historię. Emocjonalnie jestem silnie związany z utworem „W imię ojca i syna”. Był to ostatni numer nagrywany na płytę. Przed jego realizacją miałem dwie możliwości, albo nagrać kawałek osobisty albo nagrać kawałek o podróżach, zabawach. Finalnie nagrałem kawałek dla mojego taty. Na drugi czy na trzeci dzień po nagraniu podczas słuchania tego kawałka popłakałem się. Podobnie jestem zadowolony, że udało mi się nagrać „Chwilę próby” który jest dedykowany dla mojego kolegi, który na razie siedzi w areszcie ale najprawdopodobniej skończy się więzieniem.
M.S. Masz swojego ulubionego rapera?
Tak jednym z nich jest Nas oraz The Game. Tych dwóch raperów najbardziej cenię, podobają mi się zarówno wokalnie jak i lirycznie, to w jaki sposób piszą.
W wolnych chwilach słuchasz tylko rapu?
Ostatnio słucham płyty Johnnego Casha, czyli country.
Jak wygląda sytuacja z Bogiem w Twoim rapie? Utwór „W imię ojca i syna”…
Jeśli chodzi o ten utwór jest on poświęcony mojemu tacie, po którym mam imię. Na pewno Bóg przenika moje kawałki, ale specjalnie do niego się nie odnoszę. W utworach staram się zawierać zlepek kultury, religii, wkładać w kawałki jak najwięcej różnych odcieni.
J.B.: Czy w Polce, raperzy dorośli?
W pewnym sensie dorośli i znaleźli pewną ścieżkę. Do odnalezienia tej drogi niezbędne było doświadczenie. Idąc małymi krokami dochodzę do wniosku, że mogę nagrać płytę o wszystkim, o miłości, o sporcie o czym chcę. Nie mam ograniczeń w postaci osób które mnie słuchają bądź nie. Robię to co dyktuje mi serce.
M.S.: Potrafisz sam ocenić czy dany utwór jest dobry?
Wszystko się zaczyna przed nagraniem utworu. Na tej płycie wszystkie kawałki które nagrałem znalazły się ostatecznie na płycie i niczego nie odrzuciłem. Piszę tekst pod konkretny bit, jeśli rapując go w domu czuję, że nie jest wystarczająco dobry zmieniam tekst. Każdy utwór musi spełniać odpowiednie cechy, po pierwsze musi opowiadać o czymś, po drugie musi być w ciekawy sposób opowiedziany. Nie może być za banalny. Np w „Egzotycznej przygodzie”, z jednej strony tekst opowiada o miłości, z drugiej o łatwych dziewczynach, które oddają się obcokrajowcom. Dalej jak ktoś się wgłębi może odkryć, że Polki nie cenią swojej tradycji, wystarczy że chłopak ma ciemniejszy kolor skóry i już jest atrakcyjny. Dodatkowy atut tego utworu to, to że jest opowiedziany w dowcipny sposób.
J.B.: Sam się mobilizujesz do pracy?
Tak, sam. Mam świadomość, że na płytę „Droga Wojownika” przyszedł odpowiedni czas. Pierwszym teledyskiem który promuje tą płytę jest „Moja pierwsza dziewczyna” w trzech odsłonach: oryginalna wersja, remix z Sokołem drugi remix z Chadą. Co ciekawe ludzie w ogóle nie rozumieją idei remiksów. Robione są one po to by jeden utwór mógł zostać przedstawiony w kilku aranżacjach. Mam plan na nakręcenie kolejnych teledysków więc skoro jest plan potrzeba tylko mobilizacji do zrealizowania tego planu.
W podziękowaniach wymieniasz bardzo dużą grupę osób, kogoś jednak szczególnie wyróżniasz?
Przede wszystkim chciałem oddać wyrazy wdzięczności dla swoich trenerów. Obok nich w szczególny sposób chciałem podziękować mojemu producentowi Kaersonowi, mam nadzieję, że jeszcze wspólnie coś nagramy, drugą osobą jest Staszek z Erem Studio który realizował moje wokale.
M.S.: Jak wygląda sprawa z koncertami?
Mój pierwszy koncert z tą płytą odbędzie się podczas derbów warszawskich w boksie amatorskim to jest impreza pół zamknięta. Zgłosili się do mnie organizatorzy tej gali. Ciężko nazwać taki występ koncertem. Trasa koncertowa z Drogą wojownika zaplanowana jest na luty, marzec.
J.B.: Jak oceniasz KSW z udziałem Mariusza Pudzianowskiego?
Rzadko oglądam walki na żywo, częściej na YT skróty walk. Jeśli chodzi o Mariusza nie jest on w stanie przeskoczyć wieloletnich treningów do zawodów strongmanów. Nie można odebrać Mariuszowi woli walki, charakteru i siły, jednak nie jest w stanie pokonywać tych najlepszych ponieważ oni całe życie walczyli, potrafią zmieniać tempo w walce, opanowali do mistrzowskiego poziomu wiele technik a Mariusz musi się tego wszystkiego uczyć praktycznie od zera.
Juras wł. Jerzy Wroński − raper, polski kick-bokser pochodzący z Warszawy. Wielokrotny mistrz Polski, dwukrotny wicemistrz świata i zdobywca Pucharu Świata w kick-boxingu.









Juras rządzisz!!
Lubię go mega:):)
Mistrz i jeszcze do tego raper uwielbiam:)
Podziwiam i mu kibicuję!!