wywiad z Proceentem

sty 07, 12 wywiad z Proceentem

Jakub Balicki: Czy jesteś zadowolony z finalnego efektu projektu Aloha 40%?

Proceente: Jestem zadowolony jak najbardziej:) Odbierając gotową płytę z Fonografiki byłem wzruszony. Otwierając digipack, wkładając po kolei płyty do odtwarzacza, łezka nie raz zakręciła się w oku. Oczywiście są na niej jakieś delikatne błędy. Samemu udało mi się znaleźć trzy literówki, w jednym z kawałków jest zbyt głośny wokal, niestety takich błędów nie da się uniknąć. Dzięki interwencjom przed oddaniem materiału do tłoczenia, poligrafii do druku udało się wyeliminować błędy, chociaż jak mówię znalazły się też jakieś „michałki”.

Marta Sobocińska: Jak udało zebrać się taką zacną liczbę gości?

W hip-hopie lubię to, że tworzy się więź między wieloma ludźmi. Czerpię z tego pełnymi garściami, w taki sposób powstała właśnie płyta Aloha 40%. Mam wydawnictwo, w którym wielu ciekawych artystów rozwija swoje talenty. Aloha współpracuje na poziomie medialnym, dzięki audycji Hip-Hop Kampus poznałem wiele ciekawych osób które zostały zaproszone na Alohę. Współpraca tekstylna z Erosem przerodziła się we współpracę stricte muzyczną. Każdy kawałek z tych 45 ma własną historię, własną genezę. Jednych gości się nagrywało szybko, innych trzeba było ciągnąć za ucho do studia. Poza jedną osobą której ksywki nie zdradzę, wszystkich których sobie założyłem udało mi się dograć. Mam wielu przyjaciół których nie ma na tej płycie, ale mam nadzieję, że uda się ich nagrać na kolejnych projektach. Wiadomo nie da się wszystkich wrzucić do jednego garnka. Zupa na gwoździu może składać się z wielu składników, ale nie można mieć wszystkiego, czasem garnka nie starczy (śmiech).

J.B.: Czy padały już słowa uznania i może jakieś jęki zawodu ze strony kolegów, którzy nie wzięli udziału w tym projekcie?

Rozmawiałem z Lilu która nie słyszała jeszcze płyty ale powiedziała, że się obraziła bo jej na nią nie zaprosiłem. Jest ona taką osobą, która jeżeli ma do kogoś pretensję potrafi to okazać. Szczurek właściciel wydawnictwa Aptaun przyjechał do mnie po cztery płytki, zadzwonił do mnie mówiąc, że Aloha podwyższyła poprzeczkę wydawnictwu Aptaun, co uważam za wielki komplement.

Wspomniałeś o Lilu, słuchałeś jej płyty?

Dziś wraz z Małym Eszem jej słuchaliśmy. Cała jesień i zima przynosi nowe wydawnictwa płytowe. Bardzo mi się podoba singiel „Mama mówiła”, rozmawiałem z nią na temat teledysku gdzie jest samochód Warszawa, stroje babcine. Co do samej płyty jeszcze jest za wcześnie bym mógł coś więcej na jej temat powiedzieć. Lilu jest taką artystką z którą warto się zapoznać.

M.S.: W takim razie dlaczego jej nie zaprosiłeś?

Czasem tak jest, że słyszysz beat, zwrotkę i od razu masz przed oczami osobę która pasuje do tego kawałka. Wszystko powstawało spontaniczne, nie wypisałem na kartce wszystkich kontaktów i nie patrzyłem kogo mi jeszcze brakuje. Jeśli chodzi o Lilu myślę, że w przyszłości jeszcze coś razem nagramy.

J.B.: Jak powstawały utwory sam wymyślałeś temat, czy goście mieli również inwencję?

Większość utworów była inspirowana przeze mnie. Na przykład na płycie pełnokrwistej znajdują się kawałki Miejskiej Astmy, to jest projekt w którego skład wchodzą: Numer Raz, Emazet, Jarosz, Este. Ten projekt miał się nie ukazać, tak się dzieje z wieloma projektami hip-hopowymi. Mieli brudny, roboczy materiał który mi przekazali by Aloha to ogarnęła. Są też utwory całkowicie autorskie niezwiązane ze mną, np. kawałek Kfiata 1000 pomysłów, który jest remixem singla Kfiata, który będzie promować płytę która ukaże się w przyszłym roku pt. „Człowiek Orkiestra”. „Miałem sen” to z kolei kawałek ekipy NTK z Łodzi, która można powiedzieć jest odbiciem Szybkiego Szmalu. Nie oszukujmy się, ja jestem kapitanem statku Aloha 40%, byłem producentem wykonawczym i nadawałem ton całemu przedsięwzięciu.

Czy dzięki zebraniu różnych osób które nie miały szansy wcześniej razem grać, jest szansa, że powstaną inne kooperacje?

Oprócz utworów inspirowanych przeze mnie i tych całkowicie autorskich są też utwory eklektyczne, które często powstawały za moim posłannictwem. Utwór „Zupa na gwoździu” gdzie oprócz grupy artystów z Wrocławia pojawiają się Łysonżi i Green, który nie wiem czy by tak szybko nagrał kawałek z Bleizem gdyby nie Aloha Entertaiment. Można to przyrównać do wesela, gdzie w jednym miejscu zebrała się rodzina panny młodej i pana młodego, i wszyscy bawią się wspólnie. Podobnie mieliśmy jednej soboty gdzie podpisywaliśmy płyty przyjechali nie tylko Warszawianie, ale np. Green, Spinache. Kila ekip dopiero tego dnia się poznało.

M.S.: Ile czasu zajęło Wam nagranie płyty i czy były to osobiste spotkania, czy każdy w swoim studiu nagrywał i później przesyłał materiał do montowania?

Nagrywanie płyty zajęło około 1,5 roku, nie liczę tutaj kawałków Miejskiej Astmy, które powstawały przez 2,5 roku temu. Tak Jak mówię, myślę, że płyta powstała w 1,5 roku od którego minęło wydanie Dziennika 2010. Goście z innych miast często nagrywali się u siebie, w studiach tak było np. z zespołem Dwa Zera. Spinache przyjechał do Warszawy. Większość Warszawian nagrywała u mnie. Hadesa przywiozłem z Bemowa na Służew do studia. Muflon nagrywał u Czarnego, część beatów powstała w ERem studio u Staszka Koźlika. Najwięcej kawałków powstało w studio Melange. Bleiz podogrywał u siebie wszystkich Wrocławian. Lavoholicy dograli się w Kanadzie. Staraliśmy się wszystko nagrywać na dobrym sprzęcie by uzyskać wspólny mianownik brzmieniowy.

Całość płyty to 190 minut, długo jak na czas koncertu. Masz pomysł gdzie można słuchać tej płyty?

Nie chciałbym sugerować fanom hip-hopu w jakich okolicznościach mają słuchać płyty. Wiem, że część osób włączając płytę z Lovoholikami przez kilka dni nie mogła dojść do tracku numer dwa. Aloha 40% to taki melanż, wiadomo, że jak się chodzi na melanże to każdy robi to co lubi. Jeden chce pogadać z dziewczyną, drugi woli „Chamska poniewierkę”, jeszcze inny „Miał sen” i pójdzie w kimę, czwarty się z kimś pokłóci na zasadzie „Nie ma emocji, nie ma rapu”. Myślę, że długość płyty nie ma tutaj znaczenia są dobre płyty krótkie, są fajne płyty długie wszystko zależy od tego czy muzyka powstała z dobrych rejonów serca.

J.B.: Jak doszło do powstania teledysku Lavoholics „Nie ma emocji, nie ma rapu”?

Nie jestem specjalistą od teledysków, jaram się klipami tak jak muzyką. Zawsze podobały mi się teledyski Sixteen Pads. Myślę, że to jest klucz do udanego teledysku, zdjęcia kręcone pod światło, nakładane filtry. Ich teledyski nie zagłuszają muzyki tylko ją podkreślają.

M.S.: Czyli jest zależność między dobrym klipem, miłością fanów do artysty a następnie sprzedażą płyt?

Oczywiście, że tak.

J.B.: Jak z perspektywy czasu oceniasz ewolucję polskiego hip-hopu?

Myślę, że to odbiorcy płyty podnoszą coraz wyżej poprzeczkę. Jeżeli ktoś świadomie coś tworzy to stara się krytycznie do tego podchodzić. Tak się złożyło, że raperzy się postarzeli. Hip-hop w Polsce stał się prężną, dojrzałą kulturą, która jest w stanie być równorzędnym partnerem, nie tylko innych gatunków muzyki ale też literatury. Dobrych raperów można odbierać jak literatów, czy też twórców popkultury. Będzie hip-hop dla młodzieży, wiadomo, że młodzi ludzie są najbardziej entuzjastyczni. Tacy wykonawcy jak Szybki Szmal, Lavoholicy, Miejska Astma myślę, że będziemy mieć swoją niszę i nasza publiczność będzie jak nasza muzyka. „Nie ma emocji nie ma rapu” jest przeznaczony dla ludzi takich jak ja, czyli trzydziestolatków. Kiedyś ktoś mi powiedział takie zdanie: „żeby głupi zrozumiał a mądry pomyślał”, myślę, że właśnie taki powinien być hip-hop. To jest prosta muzyka, która zarazem może zawierać w sobie wiele ważnych, mądrych przesłań.

M.S.: Czy czujecie zagrożenie ze strony młodych raperów?

Oczywiście. Hip-hop jest tak jak sport, starszy zawodnik czuje oddech młodego na plecach. Przy Aloha 40% starałem się uzyskać złoty środek mamy tutaj artystów doświadczonych jak np. Numer Raz, Spinache, Lavoholics, są artyści niezaspokojeni myślę o sobie czy Szybkim Szmalu. Znalazły się też odkrycia takie jak producent Fresh Kickz, dziewiętnastolatek z Koszalina, który został przez nas zauważony poprzez konkurs na remix Greena czy kolejny młody producent Salvare z Łodzi. W hip-hopie podobnie jak w całym rynku muzycznym jest mało pieniędzy. To nas dodatkowo motywuje, by płyty które wydajemy były na jak najwyższym poziomie, by były czymś więcej niż tylko muzyką.

Cały wygląd płyty Aloha 40% jest Twoim pomysłem?

Daniel Marciniak jest autorem grafiki, jest to absolwent ASP młody zdolny chłopak. Na dobrą sprawę sam się do mnie odezwał z pomysłami, projektami jak i teledyskiem „Zmienia się świat”. To, że są trzy płyty: miodowa, pełnokrwista i zielona, to już jest mój pomysł. Podobnie jak pomysł o trzypłytowym digipacku.

J.B.: Czego Ci możemy życzyć?

Koncertów z Aloha 40% i Lavoholics oraz żeby Aloha rozwijała się tak jak do tej pory.

Dziękujemy.

Dzięki.

468 ad

4 Komentarze

  1. Procent rządzi :)

  2. Aloha wiekopomne dzieło loll lool lool:)

  3. well well well /

    super artysta:)

  4. awesome /

    uwielbiam go:):)

Napisz