wywiad z zespołem Argh
Jakub Balicki: Jesteście zespołem ze Świecia grającym muzykę gitarową, czy myślicie, że uda Wam się zawojować rynek muzyczny?
Przemek Nicewicz: Nie jesteśmy zespołem gitarowym. Nie będziemy znani jak np. Feel, nie umniejszając im. Gramy od dosyć dawna, razem niedługo, każdy z nas szedł do tej pory swoją muzyczną drogą. Teraz tworzymy zespół. Mamy nadzieję pokazywać się w ważnych dla nas miejscach, a co z tego wyjdzie – czas pokaże.
Piotr Składanowski: To prawda, nie jesteśmy zespołem gitarowym. Wszystkie kawałki, które gramy, niosą ze sobą nasze emocje. Liczy się całość, pewien klimat, aura, która towarzyszy wspólnemu tworzeniu i graniu.
Marta Sobocińska: Kto jest głównym kompozytorem Waszych kawałków?
Przemek: Ja komponuję, opracowuję pomysł, główny temat, szkielet utworu, na zasadzie poczuj – zagraj – pomyśl, w tej właśnie kolejności. Praca nad całością, aranżem, to już praca zespołowa.
J.B.: O gitarze mówi się, że jest to najłatwiejszy instrument dla amatora a najtrudniejszy dla profesjonalisty, czy zgodzicie się z tym stwierdzeniem?
Przemek: Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Ktoś mi kiedyś powiedział, że różnica między muzykiem amatorem a profesjonalistą jest taka, że profesjonalista-zawodowiec żyje z muzyki, uprawia tą profesję. Czasem nieznany „amator” posuwa się dalej w swoim warsztacie i poszukiwaniach od znanych zawodowców. Ale ogólnie rzecz biorąc zawodowiec powinien wiedzieć co chce wydobyć z instrumentu, ma warsztat, wie na co może sobie pozwolić na danym instrumencie, więc gitara nie powinna być dla niego trudnym instrumentem, bo to po prostu narzędzie pracy. Jeżeli oprócz tego wie jak przełożyć emocje na dźwięki, to staje się artystą.
M. S.: Dla niezorientowanych, czym różnią się gitara basowa od elektrycznej czy akustycznej?
Przemek: Wyglądem!????
J.B.: Któraś góruje nad drugą?
Przemek: Zależy jaką muzykę się uprawia, dla mnie gitara elektryczna daje więcej możliwości ekspresji. Za to instrumenty akustyczne mają swój niepowtarzalny naturalny charakter. Zarówno gitara elektryczna jak i akustyczna potrzebują odpowiednich dla siebie warunków w przestrzeni aby w pełni zabrzmieć. Według mnie nie można jednoznacznie określić wyższości jednej gitary nad drugą – to pojęcie względne.
M.S.: Jesteście na etapie kompletowania zespołu, planujecie śpiewać czy ma to być zespół gitarowy?
Przemek: Nie ma to być zespół gitarowy – to na pewno. Są utwory jeszcze nie nagrane z głosem, na razie unikamy tekstu, nie sugerując interpretacji muzyki, którą gramy. Być może teksty się pojawią. Nie planujemy tego.
Janusz Kasak: Myślę, że spotkali się ludzie czujący podobnie, a w tym momencie muzyka jest jedynie wynikiem… . Nie jest to zespół gitarowy… lecz bardziej instrumentalny, a jeszcze bardziej … dźwiękowy i muzyczny.
J.B.: Kto jest Waszym idolem?
Przemek: Nie mam idola. Zamiast „idol” wolę słowo „autorytet”. Każdy, kto zmaga się z przeciwnościami losu, z sytuacją w jakiej został postawiony, mimo tego dąży do swojego celu, domniemanego spełnienia i osiąga to nie niszcząc przy tym wszystkiego dookoła, w szczególności bliskich, może stać się dla mnie autorytetem. Muzycznie mam kilku mistrzów m.in. Metheny, Chopin, Penderecki, Stańko, Peter z Vader – bardziej autorytet muzyczny niż mistrz, i wielu innych.
Piotr: Piotr Kaczkowski i Steven Wilson z Porcupine Tree.
M.S.: Czy długo uczycie się gry na instrumencie? Czy uczęszczaliście do szkoły muzycznej?
Przemek: Nie uczyłem się w szkole muzycznej. Jestem naturszczykiem, gram na gitarze elektrycznej od około 17 lat, na akustycznej od kilku. Janusz grał marsze na flecie w orkiestrze podczas służby wojskowej.
Piotr: Od zawsze fascynował mnie rytm. Gram na perkusji mniej więcej od końca liceum, więc zaczynałem dosyć późno. Na początku grałem na pożyczonych od kumpla bębnach, później kupiłem swoje własne. Nie uczęszczałem do szkoły muzycznej, nie żałuję tego. Nie jestem wirtuozem, traktuję to bardziej amatorsko. Zamiast godzinami ćwiczyć technikę grania wolę
układać ciekawe dla mnie rytmy lub dogrywać perkusję do wybranych kawałków.
Janusz: Jestem tzw. samoukiem i cały czas podobnie.
J.B.: Ile godzin dziennie należy ćwiczyć by dojść do odpowiedniego poziomu gry?
Przemek: Co znaczy „odpowiedniego”? Dla ciebie jako muzyka czy rynku muzycznego? Jeżeli cię to rzeczywiście zaabsorbuje, wciągnie to nigdy nie dojdziesz do zadowalającego poziomu, bo ciągle będzie Ci mało. Jeżeli stwierdzisz, że osiągnąłeś/łaś już wszystko to znaczy, że jesteś skończony jako muzyk i lepiej znaleźć sobie inne zajęcie. Im więcej się ćwiczy tym lepiej dla warsztatu, są jednak też emocje równie ważne czasem ważniejsze od warsztatu, wrażliwość muzyczna, zależy co się gra.
Janusz: Ile tylko ma się czasu…. a wciąż wydaje się za mało i za mało… . Jeśli tylko połączy się chociażby jeden dźwięk z emocjami, to już jest muzyka.
Piotr: Mam dosyć dużo czasu na granie, nie zawsze to wykorzystuję. Tak jak wspominałem, skupiam się bardziej na wymyślaniu rytmów. Przy każdej możliwej okazji kupuję dodatkowe, nietypowe pekusjonalia (np. grzechotki), żeby urozmaicić swój warsztat. Szukam nowych brzmień i dźwięków.
M.S.: Sport uczy młodego człowieka dyscypliny, pewności siebie, a czego uczy muzyka?
Przemek: Wrażliwości powinna uczyć, cierpliwości, umiejętności słuchania, nie tylko nadawania.
Janusz: Myślę, że pokory i łagodności, ale też bycia wolnym gdziekolwiek i w czymkolwiek….
Piotr: Słuchania, wsłuchiwania się w inne osoby. Wspólne granie uczy też dyscypliny, dogadywania się; często dochodzi do konfrontacji pomysłów, potrzebny jest kompromis. Bywa i tak, że próba zespołu to po prostu ciężka praca.
J.B.: Do czego potrzebna jest muzyka w życiu człowieka?
Przemek: Dla artysty chyba do ekspresji, latania wysoko bez używek – co też uzależnia, zabawy.
Piotr: Do tego, żeby odpocząć, nazwać i „zmaterializować” swoje przeżycia i emocje. Aby się
spełniać.
Janusz: Do życia… . Do tego aby nie zatkać się szlamem własnych uczuć i odczuć, do przewietrzenia duszy.
M.S.: Jak oceniacie rodzimy rynek muzyczny?
Przemek: Komercyjny rynek muzyczny ma niewiele do zaoferowania, natomiast dla mnie większość interesujących zespołów, wykonawców działa na rynku niszowym, są mało znani lub znani w specyficznych środowiskach. Strefa ta wydaje się pozytywnie rozszerzać i tu mam nadzieję znajdzie się miejsce dla nas.
Piotr: W Internecie powstaje coraz to więcej portali i stron, które ułatwiają nowym zespołom promowanie się. Każdy może wziąć sprawy we własne ręce, nie trzeba polegać i uśmiechać się do komercyjnych wytwórni fonograficznych. Internet pod tym względem jest bardziej sprawiedliwy, bo każdy może się pokazać. Pojawiają się nowe pomysły i inicjatywy takie jak np. Toruńskie Audiowizje Patryka Lewandowskiego. Oprócz tego staramy się grać koncerty, podsyłamy nasze kawałki znajomym, współpracujemy z zespołem Chameleon. Tak to się jakoś kręci właśnie.
Janusz: Zobaczymy.
Wszystkich chętnych zapraszamy na:
http://soundcloud.com/argh-band
http://www.myspace.com/domelianin
http://www.facebook.com/audiowizjetorun









legenda!!!
chłopaki namieszają:)
podoba mis ię